Historia powstania Orlej Perci

Znakowanie Orlej Perci ksiądz Walenty Gadowski rozpoczął od Wodogrzmotów Mickiewicza, skąd skierował się w stronę Polany pod Wołoszynem.

Znakowanie Orlej Perci
W ciągu kilku godzin on i jego towarzysze dotarli do Polany pod Wołoszynem, cały czas transportując pełen bagaż. Trochę czasu zabrało także księdzu poprawianie czerwonych znaków Walerego Eljasza. Na polanie zainstalowano kolejną tabliczkę z napisem „Na Orlą Perć”, po czym rozpoczęła się wspinaczka w kierunku Wołoszyna.

W kilku miejscach konieczne było dokonanie przekopów, sporo czasu zajmowało także wbijanie tyczek. Problem stanowili również bukowiańscy górale, którzy niechętnie godzili się na nocleg w skalistym terenie, nierzadko uciekając w nocy. Po dwóch dniach, mimo licznych kłopotów, Gadowski i jego towarzysze dotarli na przełęcz Krzyżne. W tym miejscu jednak zmuszeni zostali do przerwania prac. Raz, że zdecydowanie pogorszyły się warunki pogodowe i nie chciano ryzykować drogi w stronę Granatów przy śliskiej skale, a dwa – Gadowskiemu skończyły się pieniądze, co wymagało spotkania z władzami Towarzystwa Tatrzańskiego i odbioru dalszych rat subwencji.

Wielka Buczynowa Turnia
Na grań powrócono 6 sierpnia 1903 roku, czyli około pół miesiąca później. Tym razem Gadowski zabrał ze sobą, oprócz górali z Bukowiny, kilka osób ze Spisza. Pierwsze kłopoty pojawiły się w rejonie Buczynowych Turni. Pierwotnie ksiądz planował przejście z Małej Buczynowej na Wielką poprowadzić przez Buczynową Przełęcz, jednak górale odmówili pójścia tamtędy ze względu na dużą ekspozycję i Gadowski został zmuszony do zmiany planów. Ścieżkę poprowadzono Buczynowym Żlebem. Ambitny ksiądz nie porzucił jednak myśli o wyznakowaniu drogi na Wielką Buczynową Turnię. W czasie rozbijania obozu przez górali samotnie wspiął się z farbą na szczyt, wyznaczając odgałęzienie szlaku, które stało się zaczątkiem „wariantu trudniejszego”.

Ksiądz Gadowski i pomocnicy
Problemy z góralami z rejonu Buczynowych stały się jedynie przygrywką do tego, co wydarzyło się dzień później. Trudno się jednak jurgowianom dziwić, gdyż razem z Gadowskim dokonywali oni pierwszych przejść tym odcinkiem. Decydujące dla tego etapu budowy wydarzenia rozegrały się w rejonie uskoku pod Wyżnią Orlą Przełączką, wiodącego w stronę Granackiej Przełęczy. To tu padły słynne słowa Józefa Budza w Bukowiny, iż dalej nie pójdzie, „bo mu się w głowie mąci”. Zarządzono odwrót do Roztoki.

 

Przeczytaj także:

Historia powstania Orlej Perci – część I