Połowa sierpnia to czas prawdziwych „żniw” dla podtatrzańskich przedsiębiorców. Miejsca noclegowe są niemal całkowicie zajęte. Jak wylicza Gazeta Krakowska, w rejonie mogło pojawić się nawet 150 tys. turystów! Widać to chociażby po korkach na Zakopiance oraz ogromie osób, które zawitało na Krupówkach. I o nich w tym artykule będzie mowa.
Wypełnione po brzegi restauracje i kawiarnie, przed którymi ustawiają się kolejki po wolne miejsca czy wszechobecne stragany, na których sprzedawane są wątpliwej jakości „pamiątki”. A to wszystko w rytmie melodii, granych przez romskie kapele, które jakiś czas temu otrzymały zakaz występowania na Krupówkach. Oto obraz najpopularniejszej ulicy w Zakopanem w dniu 15 sierpnia. Jak podaje Gazeta Krakowska, nie zabrakło także słynnego „białego misia”, czyli pan Mirosław, który zasłynął niechlubnym filmikiem zamieszczonym na Instagramie w marcu przez Hannę Turnau. Jak relacjonuje dziennikarz Łukasz Bobek, tym razem miał pojawić się w stroju postaci z bajki. Pojawienie się tak licznego grona osób bez pozwolenia na działalność na Krupówkach obrazuje, jaki chaos tam zapanował.
Słusznym zapewne będzie zadanie pytania: gdzie w takim wypadku były służby porządkowe? Według informacji uzyskanych przez Gazetę Krakowską od samego burmistrza Łukasza Filipowicza, powodem jest okres urlopów wśród funkcjonariuszy straży miejskiej oraz najzwyczajniej w świecie braki kadrowe. Gospodarz Zakopanego zaznacza również, że w tym samym dniu wielu strażników zostało oddelegowanych m.in. do zabezpieczania Festiwalu Oscypka. Na Krupówkach patrol miał owszem się pojawić, lecz była to tylko kropla w morzu potrzeb.
Okazuje się zatem, że „ujarzmienie” zakopiańskiego deptaku w sezonie wysokim jest znacznie trudniejsze niż zakładał to burmistrz Filipowicz, gdy obejmował swój urząd.