Taksówka

Nie tak dawno sporo mówiło się o pojawieniu się dużego gracza, jakim bez wątpienia jest firma Uber, na zakopiańskim rynku przewozu osób. Podtatrzańscy taksówkarze bardzo dużo mówili, że nielegalna konkurencja ze strony zagranicznej korporacji może sprawić im wiele kłopotu. Wedle relacji przytoczonej przez portal Onet, obecnie Uber musi tam zmagać się ze swoimi problemami.

Czy w istocie jest taniej jak zapowiadano? Według dziennikarzy serwisu, którzy zbadali ten temat, niezupełnie tak jest. Ponadto firmie miały przytrafić się także mniejsze lub większe wpadki wizerunkowe.

W ostatnim czasie donosiliśmy Wam, że Uber uruchamia specjalną usługę przewozów osób ze sprzętem narciarskim (więcej znajdziecie tutaj). Miejmy nadzieję, że pójdzie to w dobrą stronę, gdyż pomysł, na jaki wpadł wcześniej jeden z kierowców, może przyprawić o zdumeinie. Otóż według portalu Onet postanowił on podwieźć swoich klientów na stok, kładąc ich narty i deskę snowboardową… na kolanach pasażerów. Oczywiście całość nie zmieściła się do pojazdu, stąd zaistniała konieczność wystawienia ich po części za okno. Nie musimy chyba dodawać, że stanowi to zagrożenie na drodze i grozi solidnym mandatem (nawet do trzech tysiące złotych). Oczywiście o tej sprawie została powiadomiona policja.

Jak jednak zmagać się z samochodami, które nie mają nawet legalnych tablic rejestracyjnych? Walka nie łatwa, ale nie niemożliwa. Jeden z pojazdów Ubera w ostatnim czasie wylądował na parkingu policyjnym. Wszystko to za sprawą nieprzepisowej tablicy, nie posiadającej specjalnego hologramu. Kierowca samochodu, spytany o tę kwestię przez policję, stwierdził, iż tablice zostały mu skradzione, zaś on sam w oczekiwaniu na nowe postanowił zamontować „tymczasowe”. Jak widać, policja nie doceniła jego „inwencji”.

W trakcie dość krótkiej jak działalności Ubera na Podtatrzu przytrafiła się także jedna bójka. Miała ona miejsce na Krupówkach i była rezultatem kłótni pasażerów z podjeżdżającym po nich kierowcą. Ten drugi w trakcie przepychanki użył gazu łzawiącego. Jak oświadczył policji, przestraszyło go agresywne zachowanie klientów oraz potencjalne zniszczenie samochodu. Co jednak było powodem? Według świadków miało chodzić o zmianę ceny za kurs tuż po zamówieniu przejazdu (w aplikacji Ubera kształtuje się ona na bieżąco w zależności od korków czy zapotrzebowania na pojazd).

Ciężko jednak na podstawie niniejszych przypadków kształtować ogólny obraz usług, jakie oferuje Uber na Podhalu. Niemniej, na pewno wizerunkowo nie prezentuje się to najlepiej, zaś sama firma będzie podjąć działania, mające zabezpieczyć ją przed podobnymi „wtopami”.