Edward Wlazło Straż TPN

Przez lata zwany był „wrogiem” górali, słynąc ze skrupulatnych kontroli koni, pracujących na drodze nad Morskie Oko. Dr Edward Wlazło, czyli były komendant Straży Parku w TPN, udzielił niezwykle ciekawego wywiadu dla serwisu Onet.pl, w którym – co może wydawać się zaskakujące – stanowczo opowiedział się po stronie fiakrów, którzy w ostatnim czasie znajdują się na ostrzu krytyki ze strony różnych środowisk.

Pochodzący z Radomia Edward Wlazło to postać z całą pewnością nietuzinkowa. Były żołnierz brygady powietrznodesantowej, weteran misji wojskowych w byłej Jugosławii i na Bliskim Wschodzie, śledczy w Żandarmerii Wojskowej, a przez 15 lat (2008-2022) komendant Straży Parku w TPN. Co więcej, w 2021 obronił pracę doktorską z zakresu geografii gospodarki przestrzennej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Postać, o której mówiło się, że dokonał małej rewolucji w sposobie funkcjonowania Straży Parku, znacząco przyczyniając się do walki z takimi zjawiskami jak kłusownictwo czy nielegalna ścinka drewna. Na okres jego urzędowania przypada także okres niebotycznego wzrostu zainteresowania Tatrami (2,6 milionów odwiedzających rocznie w 2008 r. i 5 milinów w 2022 r.). Był wielokrotnie odznaczany przez władze państwowe.

Jednak nie wszyscy w minionych latach zdążyli polubić tę zasłużoną postać. Z całą pewnością dra Wlazło nie wspominają najlepiej fiakrzy, którym nieraz dał się we znaki. To za sprawą niezwykle skrupulatnych kontroli koni oraz ich wozów. Często wytykał im błędy i stawiał stanowcze wymagania, dotyczące chociażby czasu wypoczynku koni czy stanu technicznego fasiągów. Na tej właśnie podstawie wywiad, którego udzielił dla portalu Onet.pl, może stanowić ogromne zaskoczenie.

W konwikcie na linii fiakrzy i ich przeciwnicy (m.in. słynna Fundacja Viva!) dr Wlazło postanawia wziąć stronę tych pierwszych. Powołuje się tu na twarde argumenty, które wypracował w oparciu o swoje doświadczenie. Na stwierdzenie dziennikarza, że pewnie ma fiakrom wiele do zarzucenia, odpowiedział:

„(…) wymienię dwa takie "grzechy". Pierwszy jest taki, że fiakrzy zbyt dobrze swoje konie karmią. Drugi: są na ich punkcie przewrażliwieni. Nawet zbyt mocno o nie dbają.”

Co ciekawe, teza o zbyt obfitym karmieniu koni pojawiła się już w raporcie TPN o stanie koni z drogi nad Morskie Oko, a dokładniej w części, opracowanej dra Marka Tischnera z Uniwersytetu Rolniczego (więcej na ten temat znajdziecie tutaj).

Edward Wlazło wskazuje także, iż nigdy nie był świadkiem znęcania się nad końmi. Wskazuje także, iż dziennie Straż Parku otrzymywała nawet kilkanaście razy dziennie zawiadomienie o maltretowaniu zwierząt, które składali turyści. Wg byłego komendanta 98% zgłoszeń okazywało się fałszywymi, zaś zgłaszający niejednokrotnie byli pod wpływem alkoholu. Warto przy tym dodać, iż każda interwencja w tej sprawie musiała skończyć się oględzinami ze strony weterynarza. Dodaje, że ogrom fałszywych zawiadomień była wprost męcząca.

Skąd zatem jego zdaniem cały problem? Edward Wlazło wskazuje, iż na tej sprawie może zyskać pewna część sceny politycznej, chcąca zbić kapitał, stając w obronie zwierząt. Do tego dochodzi liczne grono celebrytów, którzy mają bardzo duży wpływ na opinie publiczną. Nie bez znaczenia w jego odczuciu są tu pewne grupy interesów finansowych, zyskująca na pojawieniu się busów elektrycznych na popularnej drodze. Zaznacza także, iż w jego odczuciu takie pojazdy nie mają nic wspólnego z ekologią, wskazując na ryzyko niezwykle groźnego dla środowiska zapłonu akumulatora. Dodaje przy tym, że jego zdaniem jedynym ekologicznym rozwiązaniem są właśnie konie.

Kończąc wywiad Edward Wlazło zaznacza, że według niego tradycja przewozów konnych w Tatrach jest bardzo ważną częścią polskiej kultury, na której upadku wszyscy stracimy. Cały atak na fiakrów określa czymś pokroju ogólnopolskiej akcji „zohydzania”. Zaznacza, że jego zdaniem za dużo wypowiedzi pada ze strony osób niezwiązanych z tematem, zaś za mało ze strony ekspertów (w których szeregu stawia także samego siebie). Wyraża także ubolewania, że Tatrzański Park Narodowy oraz gmina Bukowina Tatrzańska boją się zająć właściwe jego zdaniem stanowisko w tej sprawie, zaś Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które zabrało się za tę kwestie, tak naprawdę nie ma o niej pojęcia.

Jego zdanie z całą pewnością jest niezwykle istotne w kontekście istniejącego sporu, w którym nie ma zgody nawet wśród specjalistów (czego przykładem jest ostatni raport TPN). Można przypuszczać, że do słów byłego komendanta niebawem odwołają się przeciwnicy przewozów konnych nad Morskie Oko.