Akcja TOPR w górach

Tatrzańscy ratownicy mają za sobą niezwykle pracowity okres świąteczny. Z racji tego, że w ostatnich dniach w Tatry zawitało mnóstwo turystów, doszło do wielu wypadków i interwencji.

W Wigilię udzielono pomocy mężczyźnie, który podczas próby zdobycia Rysów utknął w rejonie Buli pod Rysami. W trakcie akcji poszukiwawczej wykorzystano drona. Około godziny 22:00 ratownikom udało się bezpiecznie sprowadzić turystę do schroniska nad Morskim Okiem.

W drugi dzień świąt doszło do kolejnego wypadku w masywie Rysów. Tym razem uległ mu mężczyzna, który spadł z połowy wysokości żlebu Rysa, zatrzymując się poniżej Buli pod Rysami. Ratownicy zdołali go sprowadzić przy użyciu technik linowych; około 1:00 w nocy dotarli do schroniska.

Do podobnego zdarzenia doszło również w minioną sobotę (27 grudnia). Wtedy kolejny turysta spadł żlebem, lecz o własnych siłach wstał i kontynuował zejście. O wypadku zawiadomił inny świadek, który widział jedynie moment upadku i nie wiedział, czy mężczyzna odniósł obrażenia. Wobec tego zdecydowano o wysłaniu w ten rejon śmigłowca. Po dotarciu na miejsce i rozmowie z turystą stwierdzono, że jego stan nie budzi zastrzeżeń, a on sam może kontynuować wycieczkę samodzielnie.

Po słowackiej stronie, również w sobotę, doszło do wymagającej akcji w okolicy Żabich Stawów Mięguszowieckich. Polscy turyści usłyszeli wołanie o pomoc i powiadomili HZS. Na miejsce udał się zespół ratowników śmigłowcem, który namierzył osobę wzywającą pomocy. Był to 21-letni Węgier, który wybrał się w Tatry bez niezbędnego sprzętu zimowego, co doprowadziło do jego utknięcia w trudnym terenie. Ratownicy przetransportowali go do Starego Smokowca.

Tego samego dnia udzielono pomocy innemu Węgrowi, który uległ bolesnemu upadkowi obok Popradzkiego Stawu, doznając obrażeń miednicy i głowy. Ratownicy HZS przetransportowali go na parking, skąd na własne życzenie udał się w drogę powrotną pod opieką rodziny.