Posiadająca niezbędne wyposażenie (raki, czekan i kask) turystka upadła niemal spod samego wierzchołka, zjeżdżając żlebem – znanym lepiej jako Rysa – do jego wylotu. Obrażenia, których doznała, nie zagrażały jej zdrowiu. Niemniej, została przetransportowana śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala.
Rafał Mikler podczas rozmowy z reporterem RMF24 określa tę sytuację jako „cudowne ocalenie” oraz „olbrzymie szczęście”.