Pocięte drzewo

W takie informacje i brak poszanowania prawa aż trudno uwierzyć. Jak podaje Gazeta Krakowska, w ostatnim czasie na zakopiańskiej Olczy doszło do bezprawnej wycinki leciwych drzew. Za tę dewastację odpowiada prywatny inwestor, planujący postawienie tam apartamentowca. Władze miasta czują się bezradne wobec jego postępowania.

Do całej serii zdarzeń doszło na terenie prywatnej działki, na której do niedawna rosły liczne drzewa, w tym ponad 140-letnie modrzewie. Zgodnie z prawem, aby dokonać ich usunięcia, należało uzyskać zgodę od stosownego wydziału w Urzędzie Miasta. Co prawda, inwestor aż czterokrotnie próbował ją zdobyć. Za każdym razem uzyskiwał odmowę, co najwyraźniej skłoniło go do działania poza prawem.

Oczywiście, sprawa nie umknęła uwadze władz oraz mieszkańców, przejętych nie tylko losem cennych drzew, ale i bezpieczeństwem swojej własności. Zaistniała bowiem obawa, że inwestor będzie chciał przejąć drogi dojazdowe do ich działek. Po rozpoczęciu wycinki na miejscu pojawiła się policja oraz przedstawiciele władz miasta, którzy bezskutecznie próbowali interweniować. Po ich odjeździe dewastacja była jednak kontynuowana.

Gazeta Krakowska podaje, iż podczas tej interwencji osoba podająca się za przedstawiciela dewelopera, odjeżdżając samochodem, potrąciła lusterkiem interweniującego wiceburmistrza, Bartłomieja Bryjaka.

Jak wskazują władze Zakopanego, same nie mają żadnych uprawnień do zatrzymania kogokolwiek w związku z wycinką. Sprawa owszem zostanie skierowana do sądu, lecz i tak nie przywróci to do życia już wyciętych drzew. Burmistrz Łukasz Filipowicz w rozmowie z Gazetą Krakowską wskazuje, że inwestor karę i tak wliczy sobie w koszty. Sam ma jednak nadzieję, że działania sądowe odstraszą innych od tego typu procederu. Wskazuje także na konieczność zmiany przepisów, aby jeszcze lepiej chroniły tak cenne elementy świata przyrody.