Pierwszy wypadek miał miejsce w piątek (13 lutego) w masywie Gerlacha. Ratownicy HZS zostali poinformowani o wypadku czeskiego taternika, który razem z partnerem wspinał się Żlebem Karczmarza. Został on porwany przez lawinę, zaś jego towarzysz, który uniknął tego strasznego losu, wezwał pomoc. Ratownicy dotarli do poszkodowanego za pomocą śmigłowca. Bardzo szybko udało się go zlokalizować, gdyż nie został całkowicie przysypany. Niestety, mężczyzna nie wykazywał funkcji życiowych. Mimo podjęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej nie udało się go uratować. Jak podaje HZS, wspinacze nie posiadali sprzętu lawinowego (tzw. lawinowego ABC).
Do kolejnego tragicznego zdarzenia doszło po polskiej stronie Tatr. W wyniku lawiny w rejonie Zmarzłej Przełęczy zginął turysta, którego zaginięcie zgłoszono w sobotę (14 lutego) wieczorem. Jego ciało znaleziono następnego dnia po godzinie 15:00. Mężczyznę znaleziono za pomocą lokalizacji sygnału z telefonu komórkowego z użyciem systemu NEOSOFT. Następnie odkopano go z głębkości 2,70 metra! Najpewniej on wyzwolił lawinę, która była powodem tragedii. TOPR dodaje, iż w momencie zdarzenia w Tatrach panowała bardzo zła widoczność. W akcji poszukiwawczej wzięło udział 59 ratowników oraz trzy psy lawinowe. TOPR dzieli się zdjęciami i relacją z tego wydarzenia na swojej stronie internetowej.
W słowackich Tatrach miał miejsce jeszcze jeden wypadek, który na szczęście nie skończył się tragicznie. Za pośrednictwem TOPR-u ratownicy HZS otrzymali informację o porwaniu przez lawinę czeskiego turysty w pobliżu Małego Hińczowego Stawu w Dolinie Mięguszowieckiej. Z racji trudnych warunków pogodowych w akcji nie można było wykorzystać śmigłowca. Ratownicy dotarli do poszkodowanego drogą lądową. Szczęśliwie Czech doznał jedynie urazu kostki, a cała akcja zakończyła się sprawnym sprowadzeniem go do Starego Smokowca, skąd został zabrany do szpitala przez karetkę pogotowia.