Śmigłowiec TOPR

Wczoraj (tj. 27 kwietnia) w rejonie Rysów doszło do tragicznych wypadków, w których śmierć poniosło dwóch turystów. Niestety, jeden z nich był zupełnie nieprzygotowany do wyjścia w aktualnie panujących warunków.

Pierwsze zgłoszenie o upadku turysty w okolicy Czarnego Stawu pod Rysami wpłynęło około godziny 6:00. Jeden z turystów spadł z wysokości około 400 metrów nad stawem. Podczas akcji ratunkowej przy pierwszym poszkodowanym doszło do drugiego wypadku. Kolejna osoba spadła w rejonie, gdzie pracowali ratownicy. Pomimo natychmiastowej reanimacji, nie udało się go uratować. Turyści, towarzyszący ofiarom tych tragicznych zdarzeń, potrzebowali pomocy w zejściu z góry.

W rozmowie z Gazetą Krakowską ratownik TOPR, Grzegorz Bargiel, podaje, iż drugi wypadek dotyczył trzyosobowej grupy młodych obywateli Ukrainy, którzy byli całkowicie nieprzygotowani na panujące w górach warunki. Wędrowali bez raków, raczków i w letnim obuwiu. Ci, którzy nie spadli, zostali przetransportowani śmigłowcem z miejsca zdarzenia. Pierwsza ofiara, mężczyzna, prawdopodobnie posiadała sprzęt zimowy, który jednak zaginął podczas upadku. Ratownicy podkreślają, że w Tatrach panują obecnie bardzo trudne warunki ze względu na przymrozki i twardy śnieg. Apelują o bezwzględne posiadanie zimowego wyposażenia, jak raków i czekana.