Narty na Kasprowym Wierchu

Rozpoczynający się sezon ferii zimowych 2026 przynosi zaskakujące wnioski dla narciarzy. Choć Zakopane od lat uchodzi za synonim wysokich cen, najnowsza analiza portalu Rankomat.pl pokazuje, że w zestawieniu z niektórymi polskimi kurortami zimowa stolica Polski wypada nadzwyczaj korzystnie.

Mimo powszechnego przekonania o „zakopiańskiej drożyźnie”, liczby mówią co innego. Okazuje się, że to nie Podhale, a Szczyrk w Beskidzie Śląskim jest tym roku najdroższym kierunkiem w kraju.

Porównując koszty zakwaterowania, różnice między regionami są wyraźne. Podczas gdy w Szczyrku trzyosobowa rodzina musi liczyć się z wydatkiem rzędu 5 tys. zł za tygodniowy pobyt w hotelu, w Zakopanem analogiczny urlop kosztuje nieco ponad 3,1 tys. zł. Zimowa stolica Polski wypada korzystnie nie tylko na tle Beskidów, ale również wewnątrz własnego regionu – pobyt w Zakopanem jest tańszy niż w Białce Tatrzańskiej, która odnotowała w tym roku znaczący wzrost cen. Najbardziej budżetową opcją w zestawieniu pozostaje leżący u stóp Karkonoszy Karpacz, gdzie rodzinny wypoczynek można sfinansować już za około 2,5 tys. zł.

Ważnym aspektem planowania wyjazdu na Podhale jest wybór między hotelem a kwaterą prywatną. W Zakopanem i Białce Tatrzańskiej pensjonaty oferują znacznie niższe stawki niż hotele, co pozwala turystom na realne oszczędności. Podobna tendencja dotyczy skipassów. Choć w Zakopanem cena pięciodniowego karnetu wzrosła do 800 zł, jest to wciąż kwota niższa niż w Szczyrku, gdzie narciarze muszą zapłacić 900 zł.

W szerszej perspektywie polskie góry, z Zakopanem na czele, pozostają bezkonkurencyjne w starciu z kurortami zagranicznymi. Najtańsze oferty w Alpach, na przykład w austriackim Kitzbühel, zaczynają się od ponad 9 tys. zł, co niemal trzykrotnie przewyższa koszty wypoczynku pod Tatrami. Dodatkowo polskie kurorty uniknęły drastycznych skoków cenowych widocznych we Włoszech, gdzie nadchodzące Zimowe Igrzyska Olimpijskie spowodowały gwałtowny wzrost kosztów noclegów. Zestawiając nasze góry z Alpami, należy oczywiście zauważyć, że oferują one znacznie dłuższe i liczniejsze trasy narciarskie, co przekłada się na wyższą cenę. No cóż, luksus kosztuje.