Plac pod Gubałówką – jedno z najtłoczniejszych miejsc w Zakopanem. Można rzec: idealne miejsce na handel! Wobec tego zapewne zdziwi fakt, że niektóre stoiska pozostają tam puste. Choć na stronie Zakopiańskiego Centrum Kultury, zarządzającymi tego typu punktami w mieście, można znaleźć ofertę wynajmu takiego miejsca, to zainteresowania niemal brak.
Co jest tego powodem? Chyba można pokusić się o stwierdzenie, że wina leży poniekąd po stronie… turystów. Jak podaje jedna ze sprzedawczyń w rozmowie z Gazetą Krakowską, coraz mniej osób jest zainteresowanych zakupem pamiątek w Zakopanem. Obecnie dzienny utarg ma wynosić maksymalnie kilkaset złotych. Jeszcze jakiś czas temu te kwoty były nawet kilkukrotnie większe. To zjawisko znalazło szybko wytłumaczenie ze strony Internautów, którzy w komentarzach na mediach społecznościowych nie szczędzą swoich uwag. Według wielu ma związek z dość marną jakością oferowanego towaru, wśród którego ma królować „tandeta” i „chińszczyzna”.
Faktem jednak pozostaje, że coraz więcej zakopiańskich sprzedawców myśli o porzuceniu tego biznesu. Można sobie postawić pytanie, czy widok licznych straganów pod Gubałówką lub na Krupówkach pozostanie jedynie… pamiątką.