A tym problemem są – jak można się szybko domyślić - końskie odchody, na które czasami można natrafić na ulicach Zakopanego. Powożący są naturalnie zobowiązani do sprzątania po zwierzętach, lecz nie zawsze mogą to zrobić w sposób zadowalający. W końcu ciężko zmusić konia, aby „załatwiał się” jedynie w trakcie postoju (na obronę fiakrów można dodać, iż wówczas rzetelnie wywiązują się ze swojego obowiązku). Podczas samego przejazdu przewoźnik ma w tym aspekcie bardzo utrudnione zadanie. Szczególnie problematycznie sytuacja wygląda po opadach deszczu, gdy końskie „pamiątki” rozbryzgują się po okolicy.
Ciekawy pomysł na rozwiązanie tego problemu przybliża redaktor Marcin Szkodziński z Gazety Krakowskiej. Odwołując się do licznych przykładów – w tym Krakowa (w końcu nazwa serwisu informacyjnego zobowiązuje) – proponuje zastosowanie specjalnych płacht zawieszanych pod ogonami koni. Wymaga to jednak modyfikacji uprzęży, lecz propozycja w tej kwestii została już wysłana do odpowiedzialnych za przewozy konne w mieście. Redaktor Szkodziński podaje, że oczekuje na odpowiedź z ich strony.