Trzy kopy

Nowy plan podziału słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego (TANAP) na strefy ochronne budzi ogromne kontrowersje, szczególnie wśród ekologów. Sprzeciw wywołuje decyzja o obniżeniu stopnia ochrony dla cennych Doliny Bobrowieckiej i Jałowieckiej, co otwiera drogę do intensywnej działalności gospodarczej na tych terenach.

Jak podaje serwis Korzár, administracja TANAP-u przedstawiła projekt podziału parku na strefy ochronne, czyli rozplanowanie obszaru na cztery główne strefy (A, B, C, D). Każda z nich ma inny reżim ochrony przyrody – od najbardziej restrykcyjnej strefy A, która wyklucza jakąkolwiek ingerencję, po strefę D, dopuszczającą intensywną działalność gospodarczą, taką jak pozyskiwanie drewna, budowę czy działalność rekreacyjną. Ten proces, będący przedmiotem blisko dwudziestoletnich dyskusji między naukowcami, ekologami i prywatnymi właścicielami, jest kluczowy dla Słowacji. Kraj ten zobowiązał się do zakończenia podziału parków narodowych na strefy do 2026 roku, aby nie utracić środków z funduszy unijnych w ramach Planu Odbudowy.

Mimo długotrwałych przygotowań i szeregu ekspertyz, które zakładały najsurowszą ochronę dla Doliny Bobrowieckiej i Doliny Jałowieckiej ze względu na ich pierwotne lasy, przedstawiony projekt planu podziału parku na obszary o różnym stopniu ochrony budzi sprzeciw organizacji ekologicznych. W obecnym kształcie te doliny, leżące na prywatnych gruntach zarządzanych przez lokalne spółki leśne, mają pozostać w dotychczasowym trzecim stopniu ochrony, czyli w strefie C. Co więcej, w przypadku Doliny Bobrowieckiej i Jałowieckiej projekt przewiduje przeniesienie ich do strefy D. Filip Kuffa, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, tłumaczy to jako rozwiązanie kompromisowe, zarówno dla właścicieli ziemi, jak i samego TANAP-u, którego zadaniem jest ochrona tatrzańskiej przyrody. W innym wypadku, jego zdaniem, posiadacze gruntów mogli zażądać „wystąpienia” ich posesji z terenu parku.

Włączenie Doliny Bobrowieckiej i Doliny Jałowieckiej do najniższego stopnia ochrony jest przez ekologów uznawane za skandaliczne. Michal Kiča, były sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, podkreśla, że prywatni właściciele nie mają wpływu na to, czy ich grunty należą do parku narodowego, czy nie. Przeniesienie prawie tysiąca hektarów tych cennych lasów do strefy D, która w praktyce jest porównywalna z ochroną parkingów, otwiera drogę do wycinki, budowy i polowań w obszarach o unikatowych siedliskach. Paradoksalnie, podczas gdy po północnej stronie Siwego Wierchu w Tatrach Zachodnich i w jego okolicach ma obowiązywać najwyższy stopień ochrony, po stronie południowej ten sam obszar zostałby zdegradowany do strefy D.

Projekt obecnie jest na etapie konsultacji społecznych. Udział w nich biorą także środowiska obrońców przyrody, jak stowarzyszenie „My sme les”, znane z aktywności na terenie Tatr oraz licznych sporów z dyrekcją TANAP-u.