Jak informuje Tygodnik Podhalański, coraz więcej miejsca zajmują zamknięte osiedla, domki na wynajem i potężne hotele, co prowadzi do drastycznego zmniejszenia terenów zielonych. Głównym źródłem kontrowersji jest nowy plan zagospodarowania, który przeznacza pod zabudowę około 50 hektarów. Mateusz Stopka-Gadeja, radny Gminy Kościelisko, wyraża zaniepokojenie skalą planowanych zmian. W rozmowie z Tygodnikiem Podhalańskim podkreśla, że z ponad 500 tysięcy metrów kwadratowych, nie wiadomo, jaka część trafi w ręce deweloperów, a ile faktycznie zostanie przeznaczone na budownictwo jednorodzinne dla lokalnych mieszkańców. Radny dodaje, że do planu zgłoszono 928 wniosków, co pokazuje ogromne zainteresowanie przekształceniem gruntów.
Szczególne emocje budzą wnioski dotyczące terenów na Chotarzu, które są wykorzystywane jako popularne trasy dla narciarzy biegowych. Mieszkańcy obawiają się, że zabudowa może zniszczyć te unikalne tereny rekreacyjne. Wójt Roman Krupa uspokaja jednak, zapewniając, że nie ma możliwości zabudowania tras narciarskich. Potwierdza, że jeden z takich wniosków dotyczący Chotarza został już odrzucony, ponieważ jest to teren wyłączony z możliwości zabudowy.
Mimo zapewnień wójta, część radnych opozycji, czuje się poddana presji, aby zagłosować za zmianami. Sytuacja w Kościelisku stanowi przykład narastającego problemu w wielu górskich miejscowościach, gdzie chęć zysku deweloperów ściera się z potrzebą ochrony naturalnego krajobrazu i zachowania walorów przyrodniczych regionu.
Co czeka zatem tę niezwykłą podtatrzańską miejscowość, w której czas chętnie spędza tak wielu turystów? Pokaże to dopiero czas…