Złamania, zatrucia czy wyczerpanie organizmu – oto przypadki, do których w tym tygodniu ruszali niestrudzeni ratownicy HZS. Okazuje się, że mimo zakończenia kalendarzowego lata, pracy nie ubywa. Co ciekawe, w słowackich Tatrach licznie pojawiają się obcokrajowcy (i to nie tylko nasi rodacy), którym także udzielano pomocy. Zaczęło się bowiem od hiszpańskiej turystki, która w trakcie wycieczki Doliną Kieżmarską w ubiegłą środę (25.09) upadła i złamała rękę. Została jednak sprawnie opatrzona i zabrana do szpitala.
Prawdziwy „młyn” czekał na słowackich ratowników jednak w czwartek (26.09). Zaczęło się od nocnej akcji w rejonie Klina w Tatrach Wysokich, gdzie pomocy potrzebowała grupa 18-letnich turystów z Izraela. Jedna osoba z nich zaczęła odczuwać objawy wyczerpania i hipotermii, lecz dzięki sprawnemu przekazaniu współrzędnych ratownikom udało się do nich sprawnie dotrzeć. W tej niełatwej z racji późnej pory akcji Słowakom udzielili wsparcia ich czescy odpowiednicy, którzy wówczas przebywali w schronisku nad Popradzkim Stawem. Izraelczyków udało się sprawnie przetransportować na miejsce noclegowe i w wyniku udzieleniu właściwej pomocy nie było potrzeby dalszej opieki medycznej.
W międzyczasie posterunek HZS w Starym Smokowcu został wezwany na pomoc turyście, który podczas pobytu w schronisku nad Zielonym Stawem Kieżmarskim doznał zatrucia pokarmowego. Został jednak sprawnie zabrany do wylotu doliny i przekazany załodze ambulansu.
Znacznie poważniej wyglądała sytuacja z udziałem 66-letniego mężczyzny, który podczas nocnego pobytu w Chacie Zamkowskiego przewrócił się na schodach, odnosząc uraz kręgosłupa i głowy. Pomoc wezwano dopiero rano, a warunki uniemożliwiały użycie śmigłowca. Ratownicy jednak sprawnie dotarli na miejsce drogą ziemną i przetransportowali poszkodowanego.
Ostatnia z czwartkowych akcji miała miejsce w rejonie Wyżniego Żabiego Stawu. Potrzebującym pomocy był 24-letni Polak, który w wyniku upadku złamał rękę. Ratownicy także nie mieli problemów z dotarcie do niego i po unieruchomieniu kończyny zabrali go w drogę powrotną do Szczyrbskiego Jeziora.