Mimo że pracownicy hoteli czy restauracji mogą tu liczyć na znacznie wyższe zarobki niż przedstawiciele tych samych zawodów w innych częściach Polski (mowa tu o kwotach wyższych o 15-18%), to rąk do pracy nieustannie brakuje. Co jest tego powodem? Otóż, jak zwykle rozchodzi się o wysokie koszty życia. Przede wszystkim doskwierającym problemem dla wielu osób są kwestie mieszkaniowe. Okazuje się, że wynajęcie własnego kąta jest niezwykle kosztowne. Ceny za kawalerka dochodzą już bowiem do 3000 zł!
O jakich brakach możemy tu mówić? Wskazuje się, że deficyt wśród pracowników technicznych lub obsługi klienta wynosi nawet 30%. Dobrze nie jest także, jeśli chodzi o kadrę managerskiej. Tam braki dochodzą z kolei do 15%.
Jakie zatem rozwiązanie widzą przedsiębiorcy z Podhala? Według Karola Wagnera dla wielu nadzieją są pracownicy z krajów azjatyckich (m.in. Indie lub Pakistan), którzy już w niewielkich liczbach pojawiają się w tym rejonie. Warto przy tym wskazać, że aktywni w tej branży przybysze z Ukrainy, którzy licznie pojawili się po rosyjskiej agresji na swój kraj, nie są już aż tak zainteresowani pracą pod Tatrami. Możliwe także, że do pracy będą zachęcani także sprawni emeryci, dla których będzie to okazja do dodatkowego zarobku.