W miniony weekend zakopiańska skocznia na Wielkiej Krokwi znów przyciągnęła tłumy kibiców. Nic dziwnego – to dość niecodzienna sytuacja, aby ponownie zobaczyć w akcji sławy takiego kalibru! W rywalizacji wzięło udział pięć czteroosobowych drużyn, których kapitanami byli Adam Małysz, Martin Schmidt, Gregor Schlierenzauer, Andreas Goldberger oraz Thomas Morgenstern. Nie zabrakło ponadto gwiazd młodszego pokolenia, jak Dawid Kubacki czy Maciej Kot.
Zasady zawodów były dość nietypowe. Otóż, członkowie drużyny musieli uzyskać długości skoków, które po zsumowaniu dadzą wynik 1000 m. Oznaczało to, że niektórzy musieli trochę skracać swoje „loty”. Dla zawodników, przyzwyczajonych do długich skoków, musiało być dość osobliwe zdanie…
Warto przy tym dodać, że pocenie nie podlegał styl ani technika – liczyła się jedynie długość skoku. Warto tu jednak zaznaczyć, że występujący w drużynie Adama Małysza Słoweniec Domen Prevc ustanowił nowy nieoficjalny rekord skoczni w Zakopanem, uzyskując olśniewających rezultat 150,5 m! Tym samym poprawił o ponad 3 m oficjalny rekord z 2020 r., który należy do Japończyka Yukii Sato.
O ostatecznym rezultacie zadecydowały tzw. „karne”, czyli skoki samych kapitanów na maleńkiej skoczni K-4. Tam najlepszy okazał się Martin Schmidt, który oddał jeden z… najkrótszych skoków w karierze, wynoszący „aż” 4 metry. Tym samym Niemiec zapewnił zwycięstwo swojej drużynie, w składzie której znaleźli się Dawid Kubacki, Stephan Embacher, Anze Lanisek i Andreas Wellinger. Drużyna Adama Małysza zajęła czwarte miejsce. Sam „Orzeł z Wisły” skoczył na „oszałamiającą” odległość 3,5 m.
Uczestnicy zawodów oraz kibice byli bardzo zadowoleni z panującej atmosfery oraz wspaniałych wrażeń. „Myślę, że było bardzo fajnie, a cała impreza wypadła świetnie” – tymi słowami sam Adam Małysz podsumowuje niniejsze wydarzenie.