ludzie, droga, sklepy

Choć lipiec to tradycyjnie początek turystycznego szczytu, w Zakopanem wciąż nie widać tłumów.

Jak informuje Gazeta Krakowska, obecna frekwencja w Zakopanem odbiega od tej, którą górale i przedsiębiorcy obserwowali w ubiegłych latach. Choć na Krupówkach panuje ożywiony ruch, wielu sprzedawców przyznaje, że sprzedaż rusza dopiero po południu, a atmosfera na targowiskach jest ospała. Ludzi jest sporo, ale nie ma jeszcze typowych tłumów, przyznają lokalni handlowcy.

Tatrzańska Izba Gospodarcza uspokaja – turystyczny najazd ma się rozpocząć z kilkudniowym opóźnieniem. Karol Wagner, przedstawiciel izby, wyjaśnia, że przesunięcie wynika głównie z niepewnej pogody i niewielkiej liczby anulowanych rezerwacji, które dotyczyły głównie mniejszych obiektów. Dodaje też, że hotele i pensjonaty oferujące dodatkowe atrakcje, takie jak spa, bawialnie czy baseny, nie odczuły żadnych negatywnych skutków.

Według branży, intensyfikacja ruchu turystycznego spodziewana jest w okolicach weekendu 19–20 lipca. To właśnie wtedy – jak przewidują właściciele obiektów – pogoda się ustabilizuje, a turyści ruszą tłumnie w stronę Tatr.

Nie bez znaczenia pozostają także ceny noclegów, które – jak wynika z danych Tatrzańskiej Izby Gospodarczej – w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku spadły o 18 proc. Obniżki są odpowiedzią na rosnącą konkurencję i mają na celu przyciągnięcie gości w niepewnym sezonie.