Bus na tle gór.

Na drodze do Morskiego Oka zadebiutowały autobusy elektryczne, ale jak podaje Onet, większość turystów wciąż wybiera tradycyjne fasiągi.

Nowy środek transportu w Tatrach nie wzbudził entuzjazmu

Podczas długiego weekendu majowego na trasie z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy po raz pierwszy pojawiły się busy elektryczne. Mimo szumnych zapowiedzi, nowa forma transportu nie przyciągnęła tłumów – w ciągu trzech dni skorzystało z niej zaledwie około 100 osób. Dla porównania, w tym samym czasie przejazd wozami konnymi wybrało ponad 4 tys. turystów.

Władysław Nowobilski, prezes stowarzyszenia przewoźników, przyznaje, że mimo ogromnego zainteresowania usługami fiakrów, przyszłość transportu na trasie do Morskiego Oka jest przesądzona. Jak podkreśla, zmiany już zapadły – do końca 2025 roku busy i konie będą współistnieć, ale od stycznia 2026 roku na całej trasie do Włosienicy kursować mają wyłącznie autobusy. Wozy konne będą wozić turystów jedynie na krótszym odcinku – do Wodogrzmotów Mickiewicza.

Nie tylko transport, ale także atrakcja i edukacja

Nowy system ma nie tylko ułatwić dostęp do Morskiego Oka, ale też wprowadzić element edukacyjny – jak tłumaczy Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Przejazd autobusem ma być okazją do poznania przyrody i kultury Tatr. Turyści będą mogli łączyć różne formy przemieszczania się: konno i elektrycznie, pieszo i busem.

Tymczasem ceny przejazdów wywołały mieszane reakcje. Koszt biletu na busa z Palenicy na Włosienicę to 80 zł, z Zakopanego – 100 zł. Zdaniem dyrektora TPN są to ceny rynkowo uzasadnione, uwzględniające m.in. koszt biletu wstępu do parku. Niemniej zapowiedziano, że cennik zostanie jeszcze przeanalizowany, a ewentualne zmiany nie zagrożą konkurencyjności fiakrów. Przejazd konnym wozem kosztuje obecnie 100 zł w górę i 70 zł w dół.

Starosta tatrzański Andrzej Skupień podkreśla, że celem wszystkich stron powinno być znalezienie rozwiązania, które pogodzi tradycję, potrzeby turystów oraz nowoczesne podejście do ochrony przyrody. Już wkrótce mają ruszyć kolejne rozmowy między samorządem, TPN i przewoźnikami, by wyciągnąć wnioski z majówkowych doświadczeń.