Śmigłowiec TOPR

Jan Krzysztof, naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, w rozmowie z Onetem podzielił się ciekawymi spostrzeżeniami na temat bezpieczeństwa w Tatrach.

Okazuje się, że trwająca wciąż zima, choć wydawała się spokojniejsza, przyniosła kilka procent więcej interwencji TOPR niż rekordowy poprzedni rok. Najczęstszym powodem wezwań były potknięcia i upadki, często bez poważnych urazów. Naczelnik TOPR zauważa, że zimowa turystyka górska staje się coraz popularniejsza, a szczyt poważnych zdarzeń przypada na okres przełomu zimy i wiosny (marzec-kwiecień). Pomocy TOPR-u równie często potrzebują zarówno niedoświadczeni spacerowicze, jak i ambitni turyści, którym brakuje wiedzy i doświadczenia. Częstym problemem jest też nieznajomość właściwego sprzętu górskiego. Jan Krzysztof podkreśla, że finansowanie TOPR-u jest stabilne dzięki systemowi, w którym 15% dochodów z biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego przeznaczane jest na ratownictwo górskie. TOPR w najbliższych latach planuje wymianę wysłużonego śmigłowca "Sokół", a w swojej pracy wykorzystuje również drony, które mogą dostarczać sprzęt i pakiety pomocowe w trudno dostępne miejsca. Alarmującą statystyką jest to, że choć wypadkom w górach ulega po 50% kobiet i mężczyzn, to aż 90% ofiar śmiertelnych stanowią mężczyźni. Naczelnik TOPR apeluje również do rodziców, by rozsądnie wprowadzali dzieci w świat gór, zaczynając od dolin. Na zakońcenie naczelnik TOPR, podkreśla, że choć liczba interwencji rośnie, to wciąż wiele wypadków wynika z braku rozwagi i niedostatecznej wiedzy turystów. Dlatego apeluje o odpowiedzialne planowanie wycieczek, odpowiednie wyposażenie i świadomość ryzyka, aby móc w pełni cieszyć się pięknem Tatr, nie narażając siebie i innych na niebezpieczeństwo.