W rozmowie zarysowano także główne błędy, jakie popełniają turyści podczas zimowych wycieczek. Zbyt późne wychodzenie na szlak oraz brak podstawowego sprzętu lub nieumiejętne nim posługiwanie się – oto największe bolączki. Naczelnik dodaje, iż po rozmowie ze swoimi kolegami z francuskich służb, którzy ostatnio gościli na Podhalu, zauważalny jest ten sam problem co w Alpach. Otóż, mniej wprawni turyści coraz liczniej ruszają w coraz wyższe partie, co spowodowane jest ogromną popularyzacją turystyki wysokogórskiej, która niewątpliwie jawi się jako bardzo atrakcyjna. Wobec ich często słabego przygotowania, ratownicy mają ręce pełne pracy.
Nie zabrakło pytania, o cieszące się wielkim zainteresowaniem drony w służbie TOPR-u. Jan Krzysztof wskazuje ich główne zastosowanie oraz ogromną pomoc, jaką niosą poszkodowanym. Wskazuje, iż głównym przeznaczeniem nie są akcje poszukiwawcze, a dostarczanie podstawowej pomocy w postaci chociażby środków do ogrzania się. Przytoczono tu przykład głośnej akcji pod Rysami, w której takie urządzenie zostało zastosowane (więcej na ten temat pisaliśmy w osobnym materiale). Co ciekawe, dodane zostało, iż jeden dron potrafi udźwignąć 400-kilowy ładunek!
Poruszona została także kwestia nowego śmigłowca, który najpewniej trafi do TOPR-u w 2032 r. Naczelnik wspomniał, iż rozpatrywane są różne opcje – w tym maszyny od francuskiego Airbusa czy włoskiego Leonardo (który jest właściciele zakładu w Świdniku, gdzie powstał chociażby słynny Sokół, będący obecnie na wyposażeniu TOPR-u). Ta zmiana będzie wymuszać ogromne wysiłki logistyczne, związane chociażby z wyszkoleniem nowych pilotów i obsługi naziemnej (a to może zając nawet 4-5 lat). Jan Krzysztof wskazał także, iż prawdopodobnie pod koniec użytkowania obecnego śmigłowca pojawi się dodatkowo w charakterze pomocniczych kilka maszyn, wycofanych z użytku przez policję.
Wskazano również najważniejsze wyzwania, które stoją przed TOPR-em w najbliższym czasie. Są to znalezienie nowej przestrzeni dla rozrastającej się floty pojazdów (których obecnie jest ponad 30) oraz uzyskanie większych środków na wynagrodzenia dla ratowników zawodowych. Jan Krzysztof wskazuje, że nie są to już kwoty tak porażająco niskie jak niegdyś, lecz wielu „zawodowców” posiada dodatkowe źródła zarobkowania, które pozwalają im utrzymać swoje rodziny. Pojawiło się także pytanie, o sposób finansowania ratownictwa oraz płatne akcje, które funkcjonują chociażby na Słowacji czy w krajach alpejskich. Naczelnik TOPR znany jest z poglądu, iż system działający w Polsce sprawia się znacznie lepiej, dodając, iż wiele zagranicznych służb chciałoby mieć podobny. Ułatwia to jego zdaniem wiele kwestii związanych z administracją czy ewentualną windykacją.