Bacówka pana Józefa, znajdująca się przy parkingu w Jurgowie, służyła do wypasu owiec i produkcji serów, będąc popularnym punktem dla turystów, poszukujących lokalnych wyrobów. Nadzór budowlany zainteresował się nią w 2020 roku po interwencji dziennikarzy, którzy zwrócili uwagę fakt, iż została postawiona nielegalnie. Postępowanie trwało kilka lat, a wydany w 2023 roku nakaz rozbiórki został podtrzymany przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Krakowie, głównie z powodu zaniedbań proceduralnych ze strony bacy oraz niezgodności z planem zagospodarowania gminy, który nie przewiduje takiej zabudowy na tym terenie. Pan Józef oczywiście nie jest w stanie zapłacić kwoty 20 tysięcy złotych, która pozwoliłaby na przeniesienie bacówki.
Sprawa budzi kontrowersje wśród lokalnej społeczności, która uważa, że tradycyjna działalność pasterska powinna być wspierana, a bacówka stanowi element lokalnego krajobrazu i kultury. Mieszkańcy zwracają uwagę na niesprawiedliwość sytuacji, w której niewielka, wpisana w tradycję bacówka ma zostać zlikwidowana, podczas gdy samowole budowlane, jak chociażby osławione domki (vel „poidła dla koni”) na Bachledzkim Wierchu czy kilkupiętrowy pensjonat w Zakopanem, o którym pisaliśmy w innym materiale, latami unikają konsekwencji. Sam nadzów budowlany tłumaczy, że w przypadku bacówki interwencja była wynikiem zgłoszenia, co uruchomiło stosowne procedury.