Dalszy ciąg tej sprawy (o której więcej przeczytacie też w osobnym materiale) prezentuje Gazeta Krakowska. Ciekawostką jest fakt, że firma odpowiedzialna za wycinkę, z siedzibą w Krakowie, na swojej stronie internetowej deklaruje dbałość o drzewostan i członkostwo w Międzynarodowym Towarzystwie Uprawy i Ochrony Drzew. To rażąco stoi w sprzeczności z jej obecnymi działaniami. Mieszkańcy Zakopanego z żalem i frustracją obserwują bezradność służb w obliczu jawnego łamania prawa.
Nielegalne działania deweloperów niosą ze sobą również poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Podczas wycinki nie jest zapewnione odpowiednie zabezpieczenie terenu. Władze miasta nie wyraziły zgody na wstrzymanie ruchu z powodu nielegalności samej wycinki, jednak pracownicy postanowili działać po swojemu, ignorując obecność pieszych i samochodów w okolicy. Gazeta Krakowska podaje, że skutkuje to spadającymi wiórami, a nawet odłamującymi się z dużą siłą gałęziami. Jedna z nich miała "wystrzelić" z taką siłą, że wbiła się w bramę sąsiedniej posesji!
Burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz, podkreśla, że miasto wykorzystało wszystkie dostępne środki prawne, jednak obecne przepisy są niewystarczające do skutecznego powstrzymania tego procederu. Władze miasta, choć mogą naliczyć deweloperowi kary finansowe, apelują o pilne zmiany w prawie, które umożliwią skuteczną ochronę drzew i egzekwowanie zakazów ich wycinki.