Jego znajomi, po dotarciu w rejon Krzesanicy, w pierwszej kolejności skontaktowali się z TOPR-em, informując o zdarzeniu. Sami zostali przetransportowani do Zakopanego przez polskich ratowników, którzy o wsparcie poprosili swoich słowackich kolegów.
Członkom grupy nie udało się skontaktować z mężczyzną. Ustalono jedynie, iż wieczorem poprzedniego dnia rozmawiał on przez telefon, znajdując się w rejonie Głazistej Turni nieopodal Ciemniaka, skąd schodził na słowacką stronę.
Ratownicy HZS bardzo dokładnie przeszukali system Doliny Cichej Liptowskiej. Dopiero wczesnym rankiem odnaleźli Holendra w szałasie w Dolinie Tomanowej Liptowskiej. Na szczęście podczas nocnej wędrówki nic mu się nie stało. Zaginiony posiadał śpiwór, co pozwoliło mu uniknąć wychłodzenia. Ratownicy przetransportowali go samochodem terenowym do stacji HZS w Dolinie Żarskiej.