Rower Tatry

Podtatrzański krajobraz, choć malowniczy, dla rowerzystów wciąż pozostaje ziemią obiecaną. Marzenia o rozbudowanej sieci ścieżek rowerowych rozbijają się o opór prywatnych właścicieli gruntów, przez co region traci szansę na turystyczny rozwój.

Mimo usilnych starań lokalnych samorządów, budowa prawdziwych ścieżek rowerowych pod Tatrami przypomina syzyfową pracę. Większość istniejących tras to prowizoryczne rozwiązania, zmuszające rowerzystów do lawirowania między pieszymi na chodnikach. Choć od lat trwają prace nad stworzeniem spójnej sieci łączącej podtatrzańskie gminy, zawsze znajdzie się ktoś, kto zablokuje kluczowy odcinek. Jednak światełko w tunelu pojawiło się w ostatnich miesiącach. Gminy postanowiły zjednoczyć siły, by wspólnie stworzyć rowerową infrastrukturę z prawdziwego zdarzenia. Jak podkreśla wójt Gminy Kościelisko Aktualnie potencjał turystyczny tkwiący w ścieżkach rowerowych jest niewykorzystywany. Samorządowcy, tworząc plany ścieżek, starają się omijać prywatne działki, ale nie zawsze jest to możliwe. Brak zgody jednego właściciela potrafi zniweczyć cały projekt. To nie tylko strata potencjalnych malowniczych tras, ale też mniejsza szansa na ożywienie lokalnej gospodarki. Doskonałym przykładem jest ścieżka rowerowa w  okolicach Jeziora Czorsztyńskiego, która swoim powstaniem tłumnie przyciągnęła turystów i inwestycje. Wójt Gminy Kościelisko apeluje do mieszkańców o zrozumienie potencjału ścieżek rowerowych jako niosących dużą wartość rozwojową dla całego regionu. Czy pod Tatrami wreszcie rozkwitnie rowerowe eldorado? Czas pokaże.