krakus, góry

W sieci pojawiło się zdjęcie pierwszego krokusa z Polany Chochołowskiej. Czy to znak, że w Tatrach zaczyna się już słynny sezon kwitnienia?

Jak informuje „Gazeta Krakowska”, w mediach społecznościowych pojawiła się fotografia pojedynczego krokusa sfotografowanego na Polanie Chochołowskiej. Mimo coraz bardziej wiosennej aury w Tatrach nie oznacza to jednak początku spektakularnego kwitnienia, z którego słynie to miejsce.

Specjaliści z Tatrzańskiego Parku Narodowego zwracają uwagę, że do masowego pojawienia się krokusów potrzebne są zupełnie inne warunki. Ziemia wciąż pozostaje mocno zmarznięta po zimowych mrozach ze stycznia i lutego. Choć w ciągu dnia temperatury są dodatnie, nocą wciąż pojawiają się przymrozki, które utrzymują zmarzniętą warstwę gruntu.

Aby krokusy mogły pojawić się w większej liczbie, potrzebnych jest co najmniej kilka, a prawdopodobnie nawet kilkanaście dni stabilnie dodatnich temperatur. Pomocne byłyby także opady deszczu, które przyspieszyłyby odmarzanie gleby. Dopiero wtedy rośliny będą mogły rozwijać się na większą skalę.

W praktyce oznacza to, że na charakterystyczne fioletowe dywany na Polanie Chochołowskiej trzeba jeszcze poczekać. Jak podaje „Gazeta Krakowska”, bardziej realnym terminem pierwszego większego kwitnienia jest druga połowa marca. Wcześniej krokusy mogą pojawiać się na Podhalu, gdzie warunki są zwykle cieplejsze niż w wyższych partiach Tatr.