Bus nad Morskie Oko

Często słyszymy, że ludzka pomysłowość nie zna granic. Zwłaszcza, gdy trzeba omijać pewne przeszkody natury formalnej, których w naszym kraju nie brak. Czy Tatrzański Park Narodowy, próbując wprowadzić kursy eklektycznych busów nad Morskie Oko, próbuje właśnie to zrobić? Jedno jest pewne – ostatnie doniesienia medialne ze strony dyrektora TPN-u oraz minister klimatu i środowiska wywołały w tym aspekcie niemałą burzę.

A całą burze wywołała wspomniana minister Paulina Henning-Kloska w rozmowie z Radiem ZET, mówiąc, iż takie busy wyjadą na popularną trasę w okresie weekendu majowego. To z kolei ze względu na wzmożony ruch turystyczny w tym czasie.

Trzeba przy tym zauważyć, że wymagałoby to wprowadzenia regularnej linii komunikacyjnej, na co nie ma zgody ze strony zarządzającej drogą nad Morskie Oko starostwa tatrzańskiego, które wyraża obawę, iż władze centralne mogą dążyć do likwidacji transportu konnego w tym rejonie. A na to z ich strony nie ma zgody. Starostwo tłumaczy, iż jest to element tradycji, który po prostu z szacunku dla podhalańskiej kultury musi zostać zachowana. Poza tym upatruje w tym wszystkim zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu na słynnej drodze. Jak wskazuje starosta Andrzej Skupień w rozmowie z Gazetą Krakowską, ministerstwo próbuje tu działać „metodą faktów dokonanych”, nie zastanawiając się wcześniej, jak podejść do kwestii bezpieczeństwa i porządku na tej trasie. Ponadto uważa, że wytyczenie regularnej linii komunikacyjnej otworzyłoby możliwość przejazdu nad Morskie Oko dla innych przewoźników oraz taksówek.

Z dość osobliwym pomysłem wyszły z kolei władze TPN-u. Jak donosi Gazeta Krakowska, elektryczne busy mają tu kursować w ramach… usługi edukacyjnej. O co chodzi? Otóż, w trakcie takiego przejazdu – który ma odbywać się w bardzo wolnym tempie, co uczyni go bezpieczniejszym dla innych uczestników ruchu – pasażerowie mają mieć możliwość posłuchać o tatrzańskiej przyrodzie z puszczonego nagrania lub od jadącego w pojeździe przewodnika. Nie podano informacji o cenie za taką - nomen omen - usługę oraz dokąd ma docierać niniejszy bus.

Takie pomysły spotkały się oczywiście z krytyką ze strony fiakrów oraz starosty, którzy widzą w tym wszystkim naturalnie obchodzenie obowiązujących przepisów. Nie wiadomo na ten moment, co z tego wszystkiego wyniknie, gdyż pomysł jest relatywnie „świeży”. Obydwie strony dość ochoczo wysnuwają swoje argumenty, lecz na rozwój wydarzeń trzeba czekać do wiosny, gdyż w okresie zimy nie planuje się użytkowania zakupionych wcześniej za niemałe pieniądze przez TPN busów.