Całą sprawę przybliża „Gazeta Krakowska”. Chociaż w przygotowanie tras zaangażowano armatki śnieżne i ratrak, a teren odgrodzono tyczkami, problemem pozostaje zachowanie części spacerowiczów, którzy wkraczają na tor dla narciarzy. Do tego niewątpliwie dużą trudnością jest panująca odwilż, negatywnie odbijająca się na pokrywie śnieżnej.
Nie bez znaczenia są także kwestie finansowe – przygotowanie trasy wymaga w końcu niemałych nakładów. Właśnie pieniądze były istotnym czynnikiem, który przyczynił się do zamknięcia poprzednich tras biegowych, znajdujących się przy wylocie Doliny Białego. Mowa o 130 tysiącach złotych za cały rok, o czym wspomina wiceburmistrz Zakopanego, Iwona Grzebyk-Dulak.
Chociaż mówi się o planach powiększenia trasy dla narciarzy biegowych na Równi Krupowej, na ten moment termin realizacji pozostaje tajemnicą. Zważywszy na to, że pogoda bywa kapryśna, trudno tu zapewne cokolwiek przewidzieć.