Józef Figiel w trakcie swojej płomiennej przemowy zaznaczył, iż jeśli burmistrz będzie dalej prowadzić politykę fiskalną w taki sposób oraz zaciągać kolejne pożyczki to „mieszkańcy zrobią referendum”. Media szybko podchwyciły ten temat i zaczęły ciągnąc innych radnych za język. Wojciech Tatar, klubowy kolega Józefa Figla, zaznacza w rozmowie z Gazetą Krakowską, iż sami radni nie planują walki o odwołanie urzędującego burmistrza. Inny przedstawiciel Rady Miasta, Zbigniew Szczerba, wskazuje, iż decyzja o referendum musi być oddolną inicjatywą mieszkańców, a nie rządzących.
Sam Łukasz Filipowicz nie przejmuje się zbytnio zaistniałymi groźbami. W rozmowie z dziennikarzem Gazety Krakowskiej wskazuje na analogiczną sytuację, która miała miejsce w styczniu 2013 r. Wówczas odbyło się referendum w sprawie odwołania urzędującego wówczas Janusza Majchera, które zostało uznane za nieważne w wyniku za niskiej frekwencji. Sam gospodarz miasta zaznacza, że jest gotowy na takie rozwiązane. Wskazuje jednak, że wiąże się ono z wysokimi kosztami. A już teraz Zakopane ma naprawdę dużo wydatków.