„Ficek Runs Scandinavia” – tak nazywa się nowy projekt, który właśnie rozpoczął Roman. Jego celem jest przebiegnięcie wzdłuż Gór Skandynawskich. Trasa liczy około 2900 kilometrów oraz 115 000 metrów przewyższenia. Jak możemy przeczytać na profilu biegacza na Facebooku: „to tak, jakby dwanaście razy wbiec na Mount Everest”. Polak, który wczoraj wyruszył z przylądka Nordkapp w północnej Norwegii, zakłada pokonanie całości w około 35 dni. Punktem końcowym wyprawy jest latarnia morska Lindesnes. To będzie jego najdłuższa wyprawa w życiu - dotychczas przebiegł 2300 km przez Łuk Karpat.
Co ważne, Ficek zamierza pokonać tę trasę w formule „self-support” – wszystkie niezbędne rzeczy zabiera ze sobą lub będzie zaopatrywać się w nie (np. w jedzenie) w mijanych miejscowościach. Nocować planuje w schronach turystycznych lub wioskach, ponieważ zrezygnował z zabrania namiotu i śpiwora, aby maksymalnie odciążyć się podczas biegu.
Jak podaje sam zawodnik, dziennie czeka go od 60 do 130 kilometrów zmagań w absolutnie dzikim otoczeniu i surowym klimacie północnych rubieży Europy. Na trasie staną mu na drodze nie tylko góry, ale i tundra, torfowiska czy gęste lasy. Jeśli mu się uda – czego gorąco życzymy – będzie pierwszym człowiekiem, który pokonał tak ambitną trasę bez zewnętrznego wsparcia.