Jak mówi Gazecie Krakowskiej sam burmistrz Łukasz Filipowicz, co chwila powstają nowe „budy handlowe” (jak też sam określa wspomniane stragany). Wskazuje, iż powodem tego – co wydaje się być zupełnie oczywiste –ruch turystyczny w tym zakątku Zakopanego jest naprawdę duży. A to wręcz dla niektórych wręcz prosi się o spieniężenie. Dlatego właśnie tak wiele osób podejmuje się tam prowadzenia handlu, stawiając dodatkowo wspomniane elementy zabudowy, będące w oczach prawa nielegalnymi. Dlatego też miasto zgłosiło sprawę do nadzoru budowlanego.
Łukasz Filipowicz wskazuje, iż stragany stają się coraz większe i… solidniejsze. W końcu, kojarzonemu tak bardzo z Podhalem halnemu nie trzeba wiele, aby obalić niedbale przygotowaną konstrukcję z drewna. Dlatego też nowe „budy” powstają na solidniejszych fundamentem (niektóre z nich mają nawet podpiwniczenia). Sęk w tym, że po część z nich zostało wykonane praktycznie w korycie płynącego Czarnego Potoku.
Władze Zakopanego doskonale zdają sobie sprawę, że zmagania z nielegalnymi straganami mogą przypominać donkiszotowską walkę z wiatrakami. Pewne rozwiązanie widzą w unormowaniu, a nie zakazaniu handlu w takich miejscach. W tym celu według samego burmistrza mogłyby powstać pawilony, spełniające nie tylko zasady bezpieczeństwa, ale i estetycznie komponujące się z otoczeniem.