Wielka Krokiew w Zakopanem

Władze Zakopanego biorą się za zagadnienie nielegalnych straganów, które co rusz stawiane są pod słynną skocznią narciarską na ulicach Bronisława Czecha i Józefa Piłsudskiego. Przedstawiciele miasta zauważają, że teren zajęty przez handlarzy według planów zagospodarowania przestrzennego, przeznaczony jest na tereny zielone.

Jak mówi Gazecie Krakowskiej sam burmistrz Łukasz Filipowicz, co chwila powstają nowe „budy handlowe” (jak też sam określa wspomniane stragany). Wskazuje, iż powodem tego – co wydaje się być zupełnie oczywiste –ruch turystyczny w tym zakątku Zakopanego jest naprawdę duży. A to wręcz dla niektórych wręcz prosi się o spieniężenie. Dlatego właśnie tak wiele osób podejmuje się tam prowadzenia handlu, stawiając dodatkowo wspomniane elementy zabudowy, będące w oczach prawa nielegalnymi. Dlatego też miasto zgłosiło sprawę do nadzoru budowlanego.

Łukasz Filipowicz wskazuje, iż stragany stają się coraz większe i… solidniejsze. W końcu, kojarzonemu tak bardzo z Podhalem halnemu nie trzeba wiele, aby obalić niedbale przygotowaną konstrukcję z drewna. Dlatego też nowe „budy” powstają na solidniejszych fundamentem (niektóre z nich mają nawet podpiwniczenia). Sęk w tym, że po część z nich zostało wykonane praktycznie w korycie płynącego Czarnego Potoku.

Władze Zakopanego doskonale zdają sobie sprawę, że zmagania z nielegalnymi straganami mogą przypominać donkiszotowską walkę z wiatrakami. Pewne rozwiązanie widzą w unormowaniu, a nie zakazaniu handlu w takich miejscach. W tym celu według samego burmistrza mogłyby powstać pawilony, spełniające nie tylko zasady bezpieczeństwa, ale i estetycznie komponujące się z otoczeniem.