Konie w Tatrach

Tatrzańscy fiakrzy znad Morskiego Oka w obliczu licznych oskarżeń, o znęcanie się nad zwierzętami które pojawiają się w niektórych mediach, jak widać wzięli sobie do serca, aby mieć się na baczności. W ostatnim czasie wykluczyli ze swojego stowarzyszenia jednego z nich, który według doniesień miał niewłaściwie traktować swoje zwierzę. Dodatkowo pojawiły się inne informacje, dotyczące haniebnego zachowania tego mężczyzny. Tyczy się to chociażby… chodzenia bez spodni po drodze nad Morskie Oko.

O przewinieniach mieszkańca Białki Tatrzańskiej, który miał dopuszczać się zaniedbań wobec konia, pisze autorka fanpage’a „Konie w Tatrach” na portalu Facebook, prowadząca działalność w zakresie opieki nad tymi zwierzętami. Przedstawia, iż mężczyzna tymczasowo oddał jej niniejszego konia pod opiekę, licząc, iż doprowadzi go do dobrego stanu (jego właściciel obnosił się z zamiarem sprzedaży zwierzęcia). Według niej naprawdę było co robić! Koń miał problemy z oddychaniem i wymagał leczenia weterynaryjnego. Co także budzi ogromne oburzenie, po wszystkim ów mężczyzna odmówił zapłaty za czas poświęcony zwierzęciu. Tłumaczył to faktem, iż… niegdyś wypożyczył kobiecie przyczepę, za co ona nie zapłaciła. Kobieta zaś wskazuje, iż zgodnie z zawartą umową wypłaciła mu wówczas należność w kwocie stu złotych oraz… butelce alkoholu, na co mężczyzna przystał. Zaznacza także, iż mieszkańcowi Białki Tatrzańskiej zdarzało się już uchylać od wywiązywania się ze zobowiązań z tytułu opieki nad innymi końmi (których stan jej zdaniem był także godny pożałowania) czy udzielania jego córce lekcji jazdy.

To jednak nie wszystko, co donosi na temat swojego „klienta” autorka szokującego wpisu. Według niej miał niegdyś obnażyć pośladki na drodze nad Morskie Oko, zaś swoje spodnie sprzedać jednemu z turystów. Można się domyślić, że z pracy wracał już bez nich... Autorka zaznacza także, iż nie jest to jedyny „wybryk” mężczyzny, którego wprost nazywa „neandertalczykiem”. Wskazuje, że będąc opiekunem nieletnich podczas wycieczki do Dubaju miał wnieść butelkę wódki na Burj Khalifa (warto tu dodać, iż w Zjednoczonych Emiratach Arabskich obowiązuje bardzo surowe prawo w zakresie posiadania i spożywania alkoholu).

Ciężko postrzegać wpisy autorki fanpage’a „Konie w Tatrach” w charakterze zjadliwej krytyki wobec całego środowiska tatrzańskich fiakrów. Sama w końcu wielokrotnie stawała po ich stronie w głośnych sporach z podmiotami, oskarżającymi ich o złe traktowanie zwierząt. Wskazuje, że konie są generalnie dobrze traktowane przez swoich właścicieli. Takie przypadki, jak chociażby przytaczany w niniejszym materiale, mają zaliczać się do wyjątków.

Co jednak na to wszystko Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka? Trzeba w końcu dodać, iż mieszkaniec Białki Tatrzańskiej był jego członkiem. Trzeba tu jednakże położyć szczególny nacisk na słowo „był”. Otóż władze organizacji podjęły decyzję o usunięciu go ze swoich szeregów. Ponadto został złożony wniosek do Tatrzańskiego Parku Narodowego o odebranie mu licencji na prowadzenie przewozu konnego. Stowarzyszenie dodaje także: „jako przewoźnicy kierujemy się zasadami szacunku wobec turystów, odpowiedzialności za zwierzęta i dbałości o pozytywny wizerunek naszej profesji”.