Jak podają wspomniane organizacje, ministerstwo miało już zezwolić na odstrzał blisko 240 osobników tego chronionego gatunku, mimo braku aktualnych informacji o ich liczebności. Działacze ekologiczny uważają, że takie podejście jest „bezsensowne i niezgodne z prawem”, a obecna praktyka polega na strzelaniu do zwierząt, zanim pozna się faktyczną wielkość populacji.
Ich zdaniem, to właśnie dane z monitoringu opartego na analizie DNA, które ogłosiło samo ministerstwo, powinny stanowić podstawę do podejmowania fachowych decyzji.
W swoim komunikacie organizacje podkreślają, że odstrzał niedźwiedzi nie przyczynia się do zapobiegania atakom na ludzi. Słowaccy ekolodzy uważają, że dowodzą tego niedawne przypadki z regionów, gdzie zabito już dziesiątki zwierząt. Jako przykład podano ataki, o których informowały media w pobliżu Jaskini Staniszowskiej w Niżnych Tatrach oraz podtatrzańskiej wsi Hybe. Zgodnie z danymi przytoczonymi przez ekologów, od 2024 roku w tym rejonie zabito co najmniej 48 niedźwiedzi, z czego 28 w wyniku odstrzału. Mimo to ataki nadal mają miejsce.
Zamiast odstrzału, słowaccy ekolodzy twierdzą, że kluczowe jest skupienie się na prewencji i edukacji. Wśród proponowanych działań wymieniają:
- zabezpieczanie odpadów,
- ochronę zwierząt gospodarskich, pasiek i upraw,
- budowę korytarzy migracyjnych,
- edukację społeczeństwa.
Organizacje ekologiczne wyrażają żal z powodu poszkodowanych osób, jednak wierzą, że wielu wypadkom można zapobiegać poprzez odpowiednie działania.