Śmigłowiec HZS

Miniony weekend po słowackiej stronie Tatr był wyjątkowo tragiczny. Horská záchranná služba poinformowała o śmierci czterech osób, w tym dwóch z Polski.

Jeden z naszych rodaków zginął w wyniku upadku z wysokości w rejonie Jagnięcego Szczytu. Drugi zaś został znaleziony martwy po trzech dniach poszukiwań przez słowackich ratowników w masywie Gerlacha. Wcześniej wybrał się na wspinaczkę wiodącą na najwyższy szczyt Tatr Drogą Tatarki. Pozostałe wypadki śmiertelne wydarzyły się w rejonie Rohaczy oraz Doliny Furkotnej. Wszystkie te zdarzenia miały miejsce niedzielę (tj. 15 czerwca)

Ratownicy HZS w minionym czasie kilkukrotnie wyruszali na pomoc polskim turystom w Tatrach. W piątek (tj. 13 czerwca) udano się na pomoc 65-letniej Polsce, która zasłabła koło Rainerowej Chaty. Została przetransportowana quadem na Smokowickie Siodełko, skąd zabrano ją śmigłowcem do szpitala w Popradzie. Tego samego dnia udano się na pomoc dwójce wspinaczek, które wybrały się na Gerlach Drogą Martina i utknęły w trudnym terenie. Szczęśliwie, nic im się nie stało i po przetransportowaniu w bezpieczne miejsce, samodzielnie udały się w drogę powrotną. W sobotę (tj. 14 czerwca) słowaccy ratownicy pomogli 45-letniemy Polakowi, który w rejonie Smokowieckiego Siodełka zaczął odczuwać mdłości. Po przebadaniu go i upewnieniu się, że nic nie zagraża jego zdrowiu, przetransportowano go do Starego Smokowca, gdzie pozostawiono go pod opieką jego najbliższych.