Jak podaje na swojej stronie Horská záchranná služba, zespół nie posiadał sprzętu wspinaczkowego. Warunki tego dnia również były wymagające – w Tatach panowała ograniczona widoczność i silny wiatr, a także spadł śnieg.
Gdy jeden z członków uległ wypadkowi, a pozostali nie byli w stanie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego, wezwano pomoc. Należy dodać, iż sami utknęli w bardzo trudnym terenie. Ratownicy z racji trudnych warunków nie mieli możliwości użycia śmigłowca w akcji. Wobec tego ruszono na miejsce pieszo. Wspinając się w stronę wzywających pomocy ratownicy natrafili na ciało turysty, który wcześniej upadł. Po chwili udało im się dotrzeć do pierwszego z żyjących członków zespołu, który był dość wychłodzony. 300 metrów dalej znajdowała się ostatnia dwójka turystów, do których szczęśliwie udało się dotrzeć i udzielić odpowiedniej pomocy. Wszyscy zostali sprowadzenie za pomocą technik linowych do Przełęczy Tetmajera, a następnie do Doliny Batyżowieckiej, skąd udano się do Domu Śląskiego. Tam już turyści zostali zabrani do siedziby HZS w Starym Smokowcu.
Z racji poprawy warunków pogodowych ciało nieżyjącego mężczyzny zostało przetransportowane dzień później, a także przekazano je słowackiej policji, która bada okoliczności tej tragicznej śmierci.
Dzięki materiałowi udostępnionemu na stronie HZS możecie zobaczyć, jak wyglądał fragment akcji oraz w jakich warunkach przyszło działać ratownikom: