Wczoraj (15 grudnia) do centrali wpłynęło zgłoszenie od matki młodego mężczyzny, który samotnie wybrał się na wycieczkę i z którym nie ma możliwości nawiązania kontaktu. Ratownicy sprawdzili najpierw schroniska oraz ustalili, we współpracy z policją, że telefon zaginionego nadal jest w Tatrach. Następnie do akcji wkroczyła załoga śmigłowca, której członkowie wypatrzyli leżącego turystę w Koziej Dolince. Na miejscu okazało się, że mężczyzna nie żyje. Powodem śmierci był kilkusetmetrowy upadek z rejonu Kozich Czub. Ciało mężczyzny zostało przetransportowane do Zakopanego.
W ubiegły weekend ratownicy TOPR podjęli się kilku wymagających akcji ratunkowych – między innymi w rejonie Małego Giewontu czy Koziego Wierchu. Panujące obecnie warunki w górach wymagają dużego doświadczenia.