Śmigłowiec TOPR

Śmigłowiec Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego musiał awaryjnie lądować na lotnisku w Nowym Targu po tym, jak w trakcie lotu w Tatry doszło do awarii jednego z silników. Zdarzenie miało miejsce dzisiaj (tj. 5 czerwca).

Jak podaje portal Onet.pl, pilot, zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, podjął decyzję o kontynuowaniu lotu na drugim silniku i bezpiecznym przyziemieniu na trawiastej płycie lotniska w Nowym Targu. Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano straż pożarną, jednak interwencja okazała się zbędna, ponieważ załoga wyszła z opresji bez szwanku, a maszyna nie odniosła uszkodzeń w wyniku lądowania.

Naczelnik TOPR, Jan Krzysztof, potwierdził w rozmowie z Onetem, że lądowanie na lotnisku było konieczne ze względów bezpieczeństwa, gdyż maszyna tego typu nie może lądować "gdziekolwiek". Załoga jest cała i zdrowa, a śmigłowiec, mimo awarii, nie został uszkodzony. Teraz specjaliści zajmą się ustaleniem przyczyn usterki silnika i jego naprawą.