Przypominamy, że całe zajecie miało związek z niewpuszczeniem na teren parkingu kierowców, którzy lub nie mieli wykupionych biletów parkingowych lub po prostu zabrakło dla nich miejsc, przez co zostali poproszeni o udanie się na drugi parking na Łysą Polanę (pracownik zgodnie z przepisami mógł ich tam skierować). Co ciekawe, już na rondzie przez zjazdem na Palenicę Białczańską umieszczony był znak, informujący o braku miejsc, który najzwyczajniej w świecie został zignorowany przez kłopotliwych turystów. Cała sytuacja skończyła się wielką awanturą, pobiciem pracownika parku oraz zniszczeniami sprzętu parkingowego, wycenionymi na 3000 zł. Więcej o zajściu możecie przeczytać tutaj.
Wygląda jednak na to, że sprawiedliwość dopadnie agresywnych turystów. W mediach pojawiły się doniesienia, że sprawy zdarzenia zostali w końcu namierzeni, przez co mogą liczyć się z konsekwencjami karnymi. Nie brak jednak w Internecie uszczypliwych komentarzy, wskazujących, iż działania policji mogły być znacznie sprawniejsze, gdyż sprawców można było łatwo namierzyć za pomocą tablic rejestracyjnych ich samochodów, które zostały nagrane na parkingowym monitoringu. Część internautów staje jednak w obronie mundurowych, wskazując na przepracowanie służb i ogrom spraw do rozwiązania. Jaka jest prawda – to już nie nam oceniać.