Gerlachowski szczyt (2655 m n.p.m.) przyciąga jak magnes. Wśród zdobywców dominują poza Słowakami i Polakami także Czesi oraz Węgrzy. Chociaż po polskiej stronie wiele spośród najwyższych wierzchołków zdobędziemy znakowanym szlakiem, to na Słowacji sprawa wygląda zgoła odmiennie.
O sprawie szerzej pisze Piotr Dodek ze słowackiego serwisu “Denník Šport”. Niektórzy działacze górscy, jak chociażby wybitny wspinacz, Martin Murár, wskazują wzór, płynący z prostszego modelu, obecnego chociażby w Alpach. Na Mont Blanc, Triglav czy Großglockner można wejść bez asysty przewodnika (w Tatrach osobom bez przewodnika stawiane są pewne wymogi jak chociażby przynależność do klubu wysokogórskiego). Rozwiązaniem dla Gerlacha miałaby być nowa, zabezpieczona trasa turystyczna, która wyeliminowałaby ryzykowne próby zdobywania szczytu na podstawie niepewnych porad z mediów społecznościowych.
Projekt przedstawiony Radzie TANAP-u zakłada stworzenie bezpiecznej linii wejściowej prowadzącej od Śląskiego Domu. Nie oznacza to jednak niekontrolowanego oblężenia szczytu. System opierałby się na kilku filarach:
-
Limit wejść: Według podanych przez Piotra Dodka szacunków uważa się, że szczyt może przyjąć około 300 osób dziennie (wliczając grupy z przewodnikami).
-
Symboliczna opłata: Rejestracja online i opłata rzędu na przykład 10 euro (dostępna dla każdego) pozwalałaby na utrzymanie infrastruktury i zarządzanie systemem.
-
Dynamiczne zarządzanie: Pozwolenie byłoby potwierdzane wieczorem w przeddzień wyprawy. W przypadku prognozowanych burz lub oblodzenia, Park nie wydawałby zgody na wejście.
-
Ruch jednokierunkowy: Aby uniknąć zatorów w trudnych miejscach, trasa rano służyłaby do podchodzenia, a po południu wyłącznie do schodzenia.
Pomysłodawca projektu, Martin Murár, od 2014 roku stworzył w Tatrach 22 nowe drogi wspinaczkowe, na których do tej pory nie odnotowano żadnego wypadku. Proponowana trasa na Gerlach nie jest nowością w sensie historycznym – od 1892 roku prowadził tamtędy szlak turystyczny, który wiódł Wielicką Próbą na szczyt. Zamknięto go dla zwykłych turystów po II wojnie światowej.
Wprowadzenie przejrzystych zasad i odpowiedniej infrastruktury mogłoby nie tylko drastycznie zmniejszyć liczbę akcji ratunkowych i wypadków śmiertelnych, ale także stać się wizytówką Słowacji jako kraju nowoczesnego i przyjaznego odpowiedzialnej turystyce górskiej. Jak podkreślają autorzy projektu: „Na góry nie wchodzi się wtedy, kiedy my chcemy, ale wtedy, gdy góry nam na to pozwolą”. Nowy system zdaniem pomysłodawców ma jedynie pomóc turystom dostać się na najwyższy szczyt Tatr w sposób bezpieczny.