Przypominamy, że reaktywacja stacji narciarskiej na Nosalu jest przedmiotem sporu pomiędzy TPN-em a ekologami zrzeszonymi w Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, którzy w jego powstaniu upatrują ogromne zagrożenie dla środowiska. Chodzi o to, że niezbędna jest chociażby wycinka 1,5 ha lasu, co będzie stanowić szkodę nie tylko dla świata flory, ale i zamieszkujących okolicę zwierząt (np. niedźwiedzia albo sokoła wędrownego).
Mimo że burmistrz Zakopanego wydał początkowo pozytywną decyzję środowiskową dla realizacji inwestycji, ekolodzy zaskarżyli ją, przez co została skierowana do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Nowym Sączu. Ten uchylił wcześniejszą decyzję gospodarza zimowej stolicy Polski i przekazał ją do ponownego rozpatrzenia. Po oddaleniu skarg przez obie strony przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, sprawa została przekazana do Naczelnego Sądu Administracyjnego i wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.
Impas w tym starciu nie przeszkadza jednak dyrekcji TPN. Jak przytacza Gazeta Krakowska, na ten moment układana jest koncepcja poprowadzenia ujęcia wody oraz doprowadzenia jej do kompleksu. Póki co wiadomo, że ten projekt jest zgodny z planem zagospodarowania przestrzennego. Długość rurociągu ma sięgać prawie kilometra. Dokładne dane wraz z kosztorysem będzie można podać po akceptacji dokumentacji ze strony stosownych urzędów.
Decyzja władz TPN o przygotowaniu projektu może dość mocno zaskakiwać. Samo opracowanie dokumentacji niesie ze sobą niemałe koszty, nie mówiąc już o realizacji właściwych działań przy budowie ujęcia. Kwestia powstania stacji narciarskiej na Nosalu jest wciąż niepewna, a mając na uwadze to, jak długo się ciągnie, można przypuszczać, że na rozstrzygnięcie sporu przyjdzie jeszcze „trochę” zaczekać.