Burmistrz Łukasz Filipowicz nie kryje swej radości, mówiąc że “to wielka chwila dla Zakopanego”. Nowe przepisy obejmują całe miasto, więc nie ma mowy o żadnej taryfie ulgowej. Urzędnicy wzięli na celownik to, co najbardziej szpeci przestrzeń. Z ulic mają zniknąć chociaźby wielkoformatowe banery czy neony.
Regulacje dotkną nie tylko samych reklam, ale też ogrodzeń oraz obiektów małej architektury. Wszystko ma być spójne, estetyczne i – co najważniejsze – ma nie zasłaniać gór!
Czy to oznacza, że przedsiębiorcy mają pod górkę? Niekoniecznie. Twórcy uchwały podkreślają, że zależy im na kompromisie. Nikt nie zakazuje promowania swojego biznesu – szyldy informacyjne zostają, ale na nowych, jasnych zasadach. Mają być mniejsze, bardziej eleganckie i dopasowane do tradycyjnej architektury Zakopanego. Chodzi o to, by klient trafił do pensjonatu czy restauracji, ale bez konieczności krzyczenia na niego wielkim, plastikowym szyldem.
Uchwała zacznie obowiązywać 30 dni po tym, jak zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego.
Co to oznacza dla właścicieli już wiszących reklam? Zegar zacznie tykać. Od momentu wejścia przepisów w życie, wszyscy będą mieć dokładnie 12 miesięcy na dostosowanie swoich banerów, tablic i płotów do nowych standardów. Na “opornych” czekają niemałe kary finansowe.
Za rok o tej porze Zakopane ma szansę wyglądać zupełnie inaczej. Trzymamy kciuki, bo widok na Giewont bez reklam usług pokroju chirurgii plastycznej (a takich nie brakuje…) to coś, na co wszyscy czekamy!