Napis Zakopane

W Zakopanem panuje chaos związany z opłatą miejscową, co dezorientuje przedsiębiorców zajmujących się wynajmem pokoi. Jak wskazuje Gazeta Krakowska w obszernym materiale, zmiany stawek w krótkim czasie, od 2 zł do 1,90 zł i z powrotem do 2 zł, wprowadzają zamieszanie i trudności w aktualizacji systemów rezerwacyjnych. Jednocześnie urząd miasta grozi karami w wysokości 3700 zł tym, którzy nie pobierają opłaty od turystów.

Źródłem problemów jest uchylenie przez Naczelny Sąd Administracyjny uchwały z 2015 roku dotyczącej opłaty miejscowej oraz postępowanie Regionalnej Izby Obrachunkowej w Krakowie w sprawie nowej, obniżonej stawki. W odpowiedzi na to Urząd Miasta powrócił do starszej uchwały z 2013 roku, ustalającej stawkę na 2 zł. Wielu właścicieli pensjonatów przyznaje, że zagubiło się w tych prawnych zawiłościach, nie wiedząc, jaką stawkę pobierać, a nawet czy w ogóle mają to robić. Część przedsiębiorców, nie rozumiejąc sytuacji, zaprzestała pobierania opłaty, a niektórzy zaczęli ją zwracać turystom.

Urząd Miasta, powołując się na opinię prawną, egzekwuje pobieranie opłaty miejscowej w wysokości 2 zł na podstawie uchwały z 2013 roku i wysyła wezwania do zapłaty zaległości, grożąc karami. Przedsiębiorcy skarżą się, że wielu turystów nie chce płacić opłaty, a egzekwowanie jej jest dla nich trudne i nie chcą wchodzić w konflikty z klientami. Niektórzy sugerują, że miasto samo powinno zająć się pobieraniem tej daniny. Wiceburmistrz Bartłomiej Bryjak stoi na stanowisku, że opłatę należy egzekwować, a w przypadku problemów właściciele obiektów noclegowych mogą zgłaszać to na policję lub do urzędu skarbowego, a nawet odmawiać udzielenia usługi noclegowej. Cała sytuacja prowadzi do wniosku, że dla niektórych korzystniejsze byłoby działanie w szarej strefie, unikając w ten sposób zamieszania i potencjalnych kar. Przedsiębiorcy wyrażają frustrację brakiem jasnej komunikacji ze strony urzędu, dowiadując się o zmianach stawek od dziennikarzy, a nie bezpośrednio od władz miasta.