O samej wycince i awanturze wokół tego zagadnienia pisaliśmy W TYM ARTYKULE. Podczas ubiegłorocznych wydarzeń urzędnicy oraz policja próbowali zablokować prace, argumentując, że inwestor nie posiada zgody na usunięcie drzewostanu. Towarzyszyły temu duże emocje – doszło m.in. do incydentu, w którym wiceburmistrz został potrącony lusterkiem przez pojazd pracownika dewelopera. Prace jednak dokończono.
Jak donosi Gazeta Krakowska, o braku kar dla inwestora przesądziły kwestie proceduralne wewnątrz Urzędu Miasta. Jak poinformował Jan Schwenk, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, jeden z pracowników nie wysłał urzędowego sprzeciwu gminy w wymaganym przez przepisy terminie. Niedotrzymanie tego kroku sprawiło, że odmowa stała się bezskuteczna, co deweloper formalnie wykorzystał.
Wobec pracownika, którego błąd doprowadził do uchybienia terminowi, wyciągnięto konsekwencje służbowe. Na cofnięcie skutków wycinki było już jednak za późno.