Sylwetkę Grincha zapewne wielu z Was dobrze zna. Bohater popularnej książki Dr. Seussa (właściwie Theodora Seussa Geisela) pt. „Jak Grinch skradł Święta” z 1957 r. doczekała się licznych ekranizacji. W tę rolę wcielili się chociażby słynny komik Jim Carey w filmie z 2000 r., zaś w animacji z 2018 głos pod tę postać podłożył znany z roli w kultowych „Avengeresach” Benedict Cumberbatch. W tak elitarnym gronie miałby się znaleźć sam Łukasz Filipowicz. Spotkał się on bowiem z zarzutami, że… kradnie Święta. To za sprawą ubogich zdaniem wielu mieszkańców oraz przedstawicieli władz ozdób świątecznych, którymi w tym roku zostały przystrojone ulice zimowej stolicy Polski. Grzegorz Jóźkiewicz, czyli przewodniczący Rady Zakopanego, w rozmowie z Polską Agencją Prasową ze zdumieniem mówi, iż w o wiele mniejszej Bukowinie Tatrzańskiej światełek i innych elementów świątecznego wystroju jest znacznie więcej. Wspomniany wcześniej Jacek Kalata wręcz grzmi, iż burmistrz Filipowicz „chce dzieciom odebrać święta”.
Sam gospodarz miasta broni się przed tymi zarzutami, mówiąc iż miasto wydało na ten cel już 370 tysięcy złotych. Okazuje się, że musi także zmierzyć się jednak z innymi zarzutami. Mowa o Parku Miliona Świateł, który został postawiony na terenie Parku Miejskiego im. Józefa Piłsudskiego, co odbyło się pod honorowym patronatem samego burmistrza. Projekt ten od początku budzi kontrowersje – a to za sprawą wprowadzenie według wielu osób dość kosztownych biletów wstępu (więcej na ten temat tutaj).
Nie jest zapewne tajemnicą, że wybrany wiosną tego roku na burmistrza Łukasz Filipowicz szuka oszczędności w wielu miejscach. Sytuacja finansowa Zakopanego pozostawia – delikatnie ujmując – wiele do życzenia, co wymusza na nowych władzach stanowczych działań. Czy jednak ozdoby świąteczne to coś na czym można oszczędzać? To pytanie jednak pozostawimy bez odpowiedzi.