Jak podaje „Gazeta Krakowska”, szczególnie mocno odczuwalny jest spadek liczby rezerwacji dokonywanych przez turystów z krajów arabskich. Według danych przedstawionych przez agencję obsługującą obiekty noclegowe pod Tatrami, liczba takich rezerwacji jest obecnie niższa o około 90 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Obłożenie wielu obiektów na przełomie czerwca i lipca wynosi obecnie około 30 proc. Przedsiębiorcy liczą jednak, że wraz z rozpoczęciem wakacji i sprzyjającą pogodą zainteresowanie pobytami w górach znacząco wzrośnie. Tradycyjnie największego ruchu spodziewają się od połowy lipca do około 20 sierpnia.
Eksperci zwracają uwagę, że tegoroczną sytuację mocno wpłynęły wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Konflikt w regionie doprowadził wcześniej do ograniczenia połączeń lotniczych, co przełożyło się na mniejszą liczbę odwiedzających z państw arabskich. W poprzednich sezonach stanowili oni ważną grupę gości, szczególnie dla właścicieli apartamentów i obiektów o wyższym standardzie.
Mimo trudniejszej sytuacji przedsiębiorcy nie zdecydowali się na znaczące podwyżki cen noclegów. W wielu przypadkach stawki utrzymały się na poziomie z ubiegłego roku. Branża liczy również na rosnące zainteresowanie turystów z krajów bałtyckich, zwłaszcza z Litwy.
Zdaniem przedstawicieli rynku o powodzeniu tegorocznego sezonu w dużej mierze zdecydują spontaniczne wyjazdy Polaków. Wiele rezerwacji może pojawić się dopiero w ostatniej chwili, w zależności od prognoz pogody i warunków panujących w górach.