Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej w rozmowie z Gazetą krakowską podaje, iż obłożenie w hotelach i pensjonatach przekroczyło nawet 90 procent. Zadowoleni mają być także sprzedawcy pamiątek, którzy w niemal hurtowych ilościach sprzedawali przyjezdnym swój towar.
Oczywiście, tak wielki ruch turystyczny miał też swoje minusy. Tu głównie w postaci olbrzymich korków. Zamknięty most na ul. Powstańców Śląskich dał się mocno odczuć kierowcom. Także trudno było dostać się w kierunku Łysej Polany i Palenicy Białczańskiej, gdzie – jak zwykle przy długich weekendach – podążało całe mnóstwo samochodów. Nie trzeba przy tym dodawać, że wyjazd z Podhala także nie był usłany różami…