Plac Dietla w Szczawnicy

Szczawnica to miejscowość, która dobrze znana jest miłośnikom przede wszystkim Pienin. Jedno z najstarszych polskich uzdrowisk co roku przyciąga tysiące kuracjuszy oraz amatorów górskich wycieczek. Historia tego miasta jest wprost fascynująca, tak jak kultura tej niezwykłej okolicy.

Szczawnica leży pomiędzy Pieninami a Beskidem Sądeckim, które rozdziela przepływający tamtędy potok Grajcarek, wpadający na terenie tej miejscowości do Dunajca. Liczące około 5300 mieszkańców miasto położone jest na terenie powiatu nowotarskiego i stanowi siedzibę gminy Szczawnica, do której należą też tak znane miejscowości jak Jaworki czy Szlachtowa. Znajduje się tuż przy granicy naszego kraju ze Słowacją.

Nazwa miejscowości ma oczywiście związek ze szczawiami, czyli wodami mineralnymi, nasyconymi w znacznym stopniu dwutlenkiem węgla. One właśnie sprawiły, że Szczawnica stała się źródłem zainteresowania tak wielu osób już niemal 200 lat temu. Ale o tym tuż poniżej.

Historia

Pierwsze wzmianki o Szczawnicy pochodzą z czasów Władysława Jagiełły, a dokładniej z 1413 r. W dokumencie zachowanym z tych czasów polski król zapisuje niejakiemu Abrahamowi z Goszyc dwie wsie – Szczawnicę Wyżnią i Niżnią. Aż do XVIII w. stanowiła część starostwa czorsztyńskiego, nie odznaczając się wówczas w biegu dziejów. Wszystko zmieniło się dopiero za czasów zaborów. Szczawnica znalazła się wówczas w Galicji, czyli części austriackiej.

Pierwsi kuracjusze przybyli do Szczawnicy około 1810 r. Wtedy też rozpoczęto butelkowanie i wysyłkę tamtejszej wody mineralnej. Jednak początek zawrotnej kariery tego uzdrowiska rozpoczyna urzędnik pochodzenia węgierskiego, Józef Szalay, który w 1838 r. dziedziczy dobra szczawnickie po swoim ojcu, Stefanie. Ten wykształcony na prestiżowym w tamtych latach Uniwersytecie Lwowskim rozpoczął twarde zmagania nie tylko o promocję miejscowości, ale i warunki w miejscach, w których przyjmowani byli kuracjusze. Jego istotnym sprzymierzeńcem w tym dziele był sam Józef Dietl, słynny profesor medycyny oraz zasłużony prezydent Krakowa, który mocno zabiegał o dobry stan oraz prestiż galicyjskich uzdrowisk. Razem podjęli się starań o poprawę bytu i warunków higienicznych w domach prostych górali. Józef Szalay był ponadto inicjatorem powstania placu Dietla (historyczne serce miasta), budowy drogi Pienińskiej (trasa wiodąca wzdłuż Dunajca do Czerwonego Klasztoru na terenie dzisiejszej Słowacji) oraz organizacji cieszących się do dziś ogromną sławą spływów tratwami przez przełom Dunajca. Ponadto wydawał liczne przewodniki i albumy o Szczawnicy. Za jego czasów w uzdrowisku bywały tak zasłużone postaci jak Helena Modrzejewska, Henryk Sienkiewicz czy słynny fotograf Awit Szubert, który wykonywał wspaniałe zdjęcia tej okolicy.

Ciekawym jest, że Józef Szalay nie był zbyt skłonny przekazać dobra szczawnickie swoim synom po śmierci. Jaki był tego powód? Otóż, wychowywani na dworze bogatego i rozpieszczającego dziadka Władysław i Tytus Szalayowie prowadzili hulaszczy i rozrzutny tryb życia. Obawiając się losu Szczawnicy ich ojciec postanowił zapisać uzdrowisko Akademii Umiejętności w Krakowie z zastrzeżeniem, iż z jego dochodów ma być wypłacana pensja synom. Instytucja jednak po śmierci Szalaya wykupiło od jego synów pełne prawo do tej miejscowości. Niestety, zarządcy z ramienia Akademii nie potrafili tak sprawnie zarządzać uzdrowiskiem jak ich poprzednik.

Złote czasy nastały ponownie po zakupieniu dóbr szczawnickich przez hrabiego Adama Stadnickiego z sądeckiej Nawojowej w 1909. Ten świetnie wykształcony w zakresie leśnictwa człowiek nadał szybsze tempo rozwojowi uzdrowiska. Wybudowano nowe budynki (m. in. modernistyczne i świetnie wyposażone Inhalatorium), w których stosowano nowoczesne zabiegi lecznicze. Nastał także czas na elektryzację i kanalizację miejscowości, co nastąpiło w latach 30. Mimo dynamicznego rozwoju Szczawnica dalej nie posiadała połączenia kolejowego, co stawiało ją w kiepskiej pozycji z innymi uzdrowiskami, jak chociażby Krynicą-Zdrojem.

Piękne czasy Szczawnicy przerwała II wojna światowa. Już na samym początku wojny obronnej pojawiły się tu oddziały niemieckie i słowackie, które bardzo brutalnie obchodziły się z ludnością cywilną. Szybko rozprawiono się z żydowskimi mieszkańcami miejscowości, którzy padli ofiarą licznych egzekucji ze strony okupanta. Warto także dodać, że mimo wysokiego odsetku wpisania się na volkslistę przez Szczawniczan (ok. 92% tamtejszej ludności), przez co teoretycznie zostali uznani za przedstawicieli „narodu góralskiego” (czyli słynnego Goralenvolku), terror hitlerowców był tu straszliwy, zaś ruch oporu prowadził w tym rejonie aktywne działania.

Po wojnie uzdrowisko w Szczawnicy wpadło w ręce Państwa, zarządzanego przez komunistów. Tym samym rozpoczął się okres intensywnej rozbudowy bazy wypoczynkowej i kuracyjnej głównie dla robotników. Powstawały wówczas potężne sanatoria dla konkretnych grup zawodowych (np. hutników lub górników), które zdaniem wielu osób przyczyniły się do degradacji górskiego krajobrazu. Trzeba jednak dodać, iż to właśnie w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej miejscowość otrzymała prawa miejskie (w 1962 r.). Wtedy też zostały do niej przyłączone niegdyś rusińskie wsie – Szlachtowa, Jaworki oraz nieistniejące już miejscowości Czarna i Biała Woda.

 Warto także podkreślić, że w latach 1973-1982 stanowiło z sąsiednim Krościenkiem jedno miasto, czyli Szczawnicę-Krościenko.

Po zakończeniu okresu komunizmu w Polsce potomkowie hrabiego Stadnickiego rozpoczęli starania o odzyskanie utraconego majątku, co też nastąpiło na mocy decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego w 2005 r. Tym sposobem w ich imieniu uzdrowiskiem zarządza spółka Thermaleo, która zainwestowała w przywrócenie Szczawnicy splendoru naprawdę duże środki. Na koniec warto dodać, że miasto mocno uszczuplało terytorialnie w 2008. Wówczas z jego terenu zostały wyłączone miejscowości Szlachtowa i Jaworki.

Turystyka

Dziś Szczawnica to jeden z najpopularniejszych ośrodków turystyki górskiej w Polsce. Stanowi doskonałą bazę wypadową w Pieniny (np. w Wąwóz Homole, czy na Wysoką, czyli najwyższy szczytu pasma) oraz w Beskid Sądecki (np. na Przehybę). Do dyspozycji turystów pozostaje także kolejka na górę Palenica, skąd rozciąga się świetny widok na Tatry, a także Droga Pienińska, która jest bardzo popularna wśród rowerzystów. Nie można nie wspomnieć o słynnym spływie przełomem Dunajca ze Sromowiec, który kończy się właśnie w szczawnickiej przystani.

Ale Szczawnica to nie tylko raj dla aktywnych. Odnajdą się tu także miłośnicy kultury. To chociażby za sprawą licznych koncertów odbywających się między innymi w tamtejszym Dworku Gościnnym lub w Muzycznej Owczarni, znajdującej się w nieodległych Jaworkach. Mówiąc o kulturze nie można zapomnieć o dwóch bardzo ciekawych placówkach muzealnych – Muzeum Uzdrowiska przy Placu Dietla oraz Muzeum Pienińskim w Szlachtowej, które prezentują minione dzieje tej okolicy. Wielbiciele zabytkowej architektury z całą pewnością docenią historyczną zabudowę Szczawnicy, a także nie omieszkają zajrzeć do byłych cerkwi w Jaworkach oraz Szlachtowej, które przypominają rusińskim dziedzictwie w tej okolicy. Nie można oczywiście zapomnieć o tradycyjnym redyku, które co roku jesienią ściągu tu prawdziwe tłumy, chcących lepiej zapoznać sie z bogatą kulturą góralską. Wtedy to przez Szczawnicę przechodzi mnóstwo owiec, prowadzonych przez pastrzeży, ubranych w stroje ludowe.

Dojazd

Jadąc z Krakowa, najlepiej skręcić z Zakopianki na drogę wojewódzką 968 w Lubniu, kierując się na Mszanę Dolną, a następnie Zabrzeż. Na tamtejszym rondzie, skręcamy w prawo obierając kurs drogą wojewódzką 969, odbijając w centrum Krościenka nad Dunajcem przez most na Szczawnicę. Trasa ta prowadzi wzdłuż urokliwego Dunajca, mijając chociażby koło jednego z jego przełomów w przysiółku Kłodne nad Dunajcem.

Alternatywą dla tej trasy jest droga od strony Nowego Targu, gdzie po kierujemy się drogowskazami, wiodącymi na Nowy Sącz, obierając drogą wojewódzką 969. Mijając m.in. Kluczkowce czy Czorsztyn dotrzemy do Krościenka nad Dunajcem, gdzie analogicznie do pierwszego wariantu trasy skręcamy na Szczawnicę.