Wizja lidera i szkoła tatrzańska
Fundamentem sukcesu była niezłomność Andrzeja Zawady, prekursora zimowego himalaizmu. Zawada uważał, że letnie wspinanie klasycznymi drogami to dla alpinisty za mało. Swoje doświadczenie budował w Tatrach, m.in. podczas historycznego, zimowego przejścia całej grani w 1959 roku. To właśnie tam, w mroźnych i wilgotnych ścianach polskich gór, wykuwał się charakter Lodowych Wojowników, jak też określa się polskich himalaistów z tego czasu. Gdy Zawada uzyskał od rządu Nepalu pierwsze w historii zezwolenie na zimowy atak na Everest, świat patrzył na to przedsięwzięcie z niedowierzaniem.
W wyprawie wzięło udział 20 wspinaczy. Każdy z nich pełnił kluczową rolę, a sukces końcowy był efektem tytanicznej pracy całego zespołu, który przez tygodnie transportował sprzęt i zakładał kolejne obozy w warunkach arktycznego mrozu. Nie brakowało tu tak mocnych nazwisk jak Andrzej Zygmunt Heinrich, Maciej Pawlikowski czy Ryszard Gajewski.
Geodeta i elektronik w składzie
Pochodzący z Dolnego Śląska Krzysztof Wielicki dał się już wcześniej poznać dokonaniami w Tatrach i Alpach. Swoje szlify zdobywał m.in. pod okiem Wandy Rutkiewicz, a owocem jego pasji było przejście słynnego Wariantu R na tatrzańskim Mnichu w wieku zaledwie 20 lat. W latach 70. dał się poznać jako niezwykle odporny wspinacz, czego dowodem było błyskawiczne zdobycie Piku Komunizmu (7495 m n.p.m.) oraz Piku Korżeniewskiej (7105 m n.p.m.). Swoje działania w górach łączył z pracą zawodową jako inżynier elektronik.
Leszka Cichego można śmiało nazwać pionierem. Po zdobyciu szlifów w Tatrach i Alpach (pokonał m.in. legendarną północną ścianę Matterhornu), już jako 25-latek razem z Januszem Onyszkiewiczem i Krzysztofem Zdzitowieckim zdobył Gasherbrum II (nową drogą) – było to pierwsze polskie wejście na ten szczyt. Wziął także udział w pierwszej polskiej wyprawie na K2. Ten inżynier geodeta poza górami pracował w Instytucie Fotogrametrii i Kartografii Politechniki Warszawskiej.
Wyścig z czasem i naturą
Akcja na przełomie 1979 i 1980 roku była walką z wyniszczającym wiatrem i kończącym się czasem. Zezwolenie wygasało w połowie lutego, a siły ekipy były na wyczerpaniu. Dopiero przedłużenie zgody przez władze Nepalu o dodatkowe dwa dni otworzyło „okno”, które wykorzystał duet Cichy-Wielicki.
17 lutego 1980 roku wyruszył decydujący atak z Przełęczy Południowej. Cichy oraz Wielicki musieli zmierzyć się z wysokością bez precyzyjnych prognoz pogody. Ich jedynym łącznikiem z bazą była radiostacja obsługiwana przez Bogdana Jankowskiego.
„Halo Andrzej, wiesz gdzie jesteśmy?”
O godzinie 14:25 czasu lokalnego obaj wspinacze stanęli na wierzchołku Mount Everestu. Meldunek Leszka Cichego przeszedł do legendy: „Halo Andrzej, wiesz gdzie jesteśmy? Na szczycie Everestu!”. Radość w bazie była ogromna, choć sami zdobywcy, zgodnie z tatrzańską zasadą, gratulacje przyjęli dopiero po bezpiecznym zejściu. Tam też ich towarzysze uraczyli ich w ramach uznania czekoladowymi tortami.
Na wierzchołku spędzili 40 minut. Pozostawili tam m.in. różaniec od papieża Jana Pawła II, a zabrali kartkę pozostawioną przez amerykańskiego alpinistę Raya Geneta, który zginął podczas zejścia jesienią poprzedniego roku.
Dalsze dzieje bohaterów
Wielicki dwukrotnie potem stawał jako pierwszy na najwyższych szczytach świata zimą – na Kanczendzondze (w 1986 roku z Jerzym Kukuczką) i na Lhotse (w 1988 roku solo i w gorsecie ortopedycznym - to był jedyny taki wyczyn w pojedynkę w dziejach!). W 1996 roku jako drugi Polak zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. W późniejszych latach kierował kluczowymi wyprawami narodowymi, takimi jak na Broad Peak (pierwsze zimowe wejście w 2013 roku przez zespół Adam Bielecki,Maciej Berbeka, Tomasz Kowalski i Artur Małek) oraz na K2 w 2018 roku (nieudana próba zimowego wejścia).
Leszek Cichy zasłynął przede wszystkim jako pierwszy Polak, który skompletował tak zwaną Koronę Ziemi (lista najwyższych szczytów każdego kontynentu) w 1999 roku. W latach 1995–1999 był prezesem Polskiego Związku Alpinizmu. Ostatni raz na wspinaczce w najwyższych górach świata był na K2, którego finalnie nie zdobył (wraz z Anną Czerwińską i Dariuszem Załuskim dotarł do wysokości 7850 m n.p.m.), co w jego życiu było czwartą próbą.
Dziedzictwo polskiej złotej ery
Wyczyn Cichego i Wielickiego rozpoczął złotą erę polskiego himalaizmu. Polacy zdobyli jako pierwsi zimą 10 z 14 ośmiotysięczników. Pierwszym wspinaczem spoza Polski, który tego dokonał, był Włoch Simone Moro (na Sziszapangmę w 2005 roku, wspólnie z naszym rodakiem, Piotrem Morawskim). Całkowitą dominację Polaków przerwało dopiero zimowe wejście na Makalu w 2009 roku (Moro i Denis Urubko).
Zdobycie Everestu zimą pozostaje symbolem determinacji, która pozwoliła przełamać barierę niemożliwego w czasach, gdy sytuacja ekonomiczna w Polsce była nad wyraz trudna. Budzi to tym większy respekt, że Lodowi Wojownicy osiągali rzeczy, na które współcześni himalaiści – mimo nowoczesnego sprzętu – patrzą z ogromnym podziwem.