Tego dnia licząca 65 osób grupa harcerzy z żydowskich organizacji skautowskich „Akiba” i „Haszomer”, obozujących w Bańskiej pod Szaflarami, wybrała się na wycieczkę na Świnicę. Dzień zapowiadał się pięknie, jednak około godziny 16:00 niebo gwałtownie pociemniało. Zaskoczeni harcerze nie zdążyli zejść w bezpieczne miejsce. Uderzające w skały pioruny wywołały kamienne lawiny. Wśród młodzieży wybuchła panika, a fragmenty skał uderzały w uciekających na oślep nastolatków. Niektórzy rozpaczliwie zbiegali w dół turni, a niektórzy doznali paraliżu spowodowanego niewyobrażalnym strachem o własne życie.
Na miejsce natychmiast ruszyli ratownicy TOPR pod kierownictwem legendarnego Józefa Oppenheima, pracownicy kolejki linowej oraz strażnicy graniczni. Akcja ratunkowa była niezwykle trudna. Padał ulewny deszcz, a ratownicy, by ocalić poszkodowanych, musieli ich dosłownie odrywać od skał, do których kurczowo się przytulili. Grupę udało się sprowadzić na Halę Gąsienicową lub do Doliny Pięciu Stawów. Akcja trwała do późnych godzin nocnych. W wyniku tragedii zginęła szóstka osób – opiekun i piątka harcerzy (ciała dwóch z nich znaleziono kilka dni później).
Tragedia wstrząsnęła Zakopanem. Harcerze zostali pochowani na cmentarzu żydowskim na Bachledzkim Wierchu, a ich pogrzeb zgromadził tłumy (i to osób różnych wyznań). O tym zdarzeniu wspominają Stanisław Zieliński i Wandy Gentil-Tippenhauer w słynnej książce „W stronę Pysznej”.
Ta dramatyczna burza na zawsze pozostanie w pamięci jako jeden z najtragiczniejszych wypadków w Tatrach, będący zdaniem niektórych jednocześnie przerażającym zwiastunem nawałnicy, która już za moment miała uderzyć w cały kraj – mowa o niemieckiej inwazji na Polskę, która rozpoczęła się około dwa tygodnie później.