Z Nowego Jorku w podkrakowskie skałki
Czesław Łapiński urodził się 29 listopada 1912 roku w Nowym Jorku. Do Polski przybył jako ośmioletni chłopiec w 1920 roku i zamieszkał w Krakowie. To właśnie z tym miastem związał swoją młodość oraz edukację – w 1936 roku ukończył prestiżowe Wyższe Studium Handlowe, uzyskując wykształcenie ekonomiczne.
Góry upomniały się o niego jednak szybciej niż biznes. Już w 1934 roku Łapiński znalazł się w grupie młodych, sprawnych krakowskich sportowców, którzy bez formalnego powiązania z ówczesnymi organizacjami zaczęli eksplorować wapienne dolinki pod Krakowem (np. Dolinę Bolechowicką, Będkowską czy Kobylańską, będące także dzisiaj mekkami wspinaczy skałkowych). Według przekazów mieszkańcy tego rejonu, widząc młodych ludzi obwieszonych linami, podzwaniających sprzętem wspinaczkowym i zmierzających o świcie lub zmierzchu w stronę ścian, nazwali ich „Pokutnikami”.
Nazwa przylgnęła do grupy, w której skład wchodzili m.in. Kazimierz Paszucha (zwany Abazym), Marian Paully i Adam Górka. To tam, na podkrakowskim wapieniu, Łapiński i Paszucha samodzielnie rozwijali i do perfekcji dopracowywali technikę hakową (podciągową). Trening ten dał im przewagę, która wkrótce miała zrewolucjonizować taternictwo. Od 1936 roku Łapiński był członkiem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a w 1939 roku oficjalnie wstąpił do Klubu Wysokogórskiego.
Wojenna konspiracja i sabotaż na Mnichu
Wybuch II wojny światowej i późniejsza okupacja niemiecka zdusiły polski alpinizm. Podhale stało się strefą zamkniętą, a Zakopane – kurortem dostępnym niemal wyłącznie dla Niemców. Polacy pragnący wspinać się w Tatrach musieli podróżować nielegalnie, ryzykując aresztowaniem przez Gestapo lub straż graniczną (Grenzschutz). Taternicy wysiadali w Poroninie, by uniknąć kontroli na dworcu, a nocami, dzięki pomocy polskiej obsługi schronisk, ukrywali się na strychach szop (zwanych „kurnikami”), korzystając ze skomplikowanych systemów alarmowych i ruchomych drabin.
W 1941 roku hitlerowcy zamontowali na szczycie Mnicha (2070 m n.p.m.) potężną, drewnianą swastykę oplecioną stalowymi linami. Znak ten, doskonale widoczny z Morskiego Oka, miał być symbolem ostatecznego panowania Trzeciej Rzeszy nad Tatrami. Dla Łapińskiego i Paszuchy (który działał w podziemnej organisasi „Orzeł Biały” i musiał ukrywać się w górach) była to potwarz. W sierpniu 1942 roku, podczas genialnego technicznie przejścia górnej części północno-wschodniej ściany Mnicha, wspinacze zrobili coś więcej niż tylko sportowy wyczyn. Wykorzystując swoje umiejętności, podeszli w pobliże drewnianego godła okupanta i celowo poluzowali stalowe liny mocujące konstrukcję.
Niedługo potem, podczas silnej tatrzańskiej wichury, swastyka runęła w przepaść na piargi. Niemcy, przekonani, że winę ponoszą wyłącznie siły natury, nigdy nie zamontowali nowej. Dwaj taternicy o swoim czynie milczeli przez całe lata okupacji – w tamtych czasach przyznanie się do tego oznaczało wyrok śmierci. Ich ówczesny wspinaczkowy jadłospis składał się głównie z surowych płatków owsianych wymieszanych z cukrem.
Złote przejścia „Pokutników”
Mimo wojennej zawieruchy w latach 1942–1944 duet Łapiński–Paszucha dokonał przełomu. Wprowadzili oni do Tatr technikę hakową na skalę dotąd niespotykaną, pokonując ściany Mnicha, Kazalnicę Mięguszowiecką czy Galerię Gankową, przed którymi bezradna była wcześniejsza technika klasyczna.
Przez kolejną dekadę wokół wojennych dróg Łapińskiego i Paszuchy narósł ogromny mit. Starsze pokolenie wspinaczy niechętnie patrzyło na sztuczne ułatwienia, a młodsi po prostu bali się tych dróg.
Powojenny powrót w Alpy i służba w TOPR
Po zakończeniu wojny Czesław Łapiński aktywnie włączył się w odbudowę polskiego ruchu wysokogórskiego. W latach 1944–1948 współredagował czasopismo „Pokutnik”, pisał również artykuły do branżowego „Taternika”. W 1946 roku został zaprzysiężony jako ratownik TOPR (później GOPR), biorąc udział w wielu trudnych akcjach ratunkowych w Tatrach (m.in. w kwietniu 1949 roku wraz z Józefem Januszkowskim dokonał drugiego zimowego przejścia zachodniej ściany Niżnych Rysów).
W 1947 roku Łapiński wziął udział w przełomowej, pierwszej powojennej wyprawie Klubu Wysokogórskiego w Alpy (w rejon Mont Blanc) pod kierownictwem Stanisława Siedleckiego. Tam, w zespole m.in. z Paszuchą, dokonał znakomitego przejścia północnej ściany Petit Dru, udowadniając, że polscy wspinacze mimo wojennej izolacji nie stracili kontaktu ze światową czołówką. W uznaniu tych zasług w 1963 roku otrzymał tytuł członka honorowego Klubu Wysokogórskiego.
Epoka Łapińskich nad Morskim Okiem i ostatnie lata
Największym życiowym projektem Czesława Łapińskiego stało się jednak Schronisko PTTK nad Morskim Okiem. Funkcję kierownika objął tuż po wojnie, w 1945 roku, i prowadził je nieprzerwanie przez 35 lat – aż do 1980 roku.
W prowadzeniu schroniska pomagała mu żona Wanda (pobrali się w 1943 roku). Małżeństwo Łapińskich stworzyło nad Morskim Okiem unikalną, wręcz legendarną atmosferę. Schronisko przestało być jedynie punktem gastronomicznym, a stało się prawdziwym domem i bezpieczną bazą dla kilku pokoleń polskich taterników.
Po przejściu na emeryturę w 1980 roku Czesław przekazał kierownictwo najmłodszemu synowi, Wojciechowi (który zarządzał schroniskiem do 1985 roku), jednak sam, dopóki pozwalało mu na to zdrowie, wciąż pomagał w jego prowadzeniu.
Czesław Łapiński zmarł 24 lipca 1989 roku w Krakowie, dokładnie rok przed swoim odwiecznym partnerem od liny, Kazimierzem Paszuchą. Został zapamiętany jako człowiek, który swoją odwagą w skale wyprzedził epokę, a swoim sercem oddanym Morskiemu Oku zbudował najpiękniejsze karty tatrzańskiej gościnności.